A teraz uwaga, bo zaczynam wklejać <mrgreen>
to ja, czułam się jak w niebie


tej panny nie trzeba przedstawiać <serce> <serce>

a to już on, luzak nad luzaki, mruczando murmurando

To już w domu i ukochany synek, który zarekwirował największa rozetę na drapaku


Aby troszkę rozluźnić sytuację podałam całej trójce puszkę. A co niech kojarzą przyjazd malucha z czymś pysznym. Vincent ze strachu nic nie zjadł, Fricco tylko liznął, ale za to Frodo opróżnił wszystkie trzy miski. Dobrze, że dostali tylko po troszku tak do smaczku.

(przepraszam za oczy, ale dałam mu na razie spokój z czyszczeniem, żeby go nie stresować za bardzo)
podchody Vincusia

cichy bohater


a Fycuś wyluzowany, ma gdzieś wydawane odgłosy


a tu mój bidulek, cały czas robi podchody, ale Fricuś prycha na niego, wtedy podwija ogon i daje drapaka pod stół



Od rana nawołuje malucha i zaprasza do zabawy, przynosi piórka i piłeczki, ale on tylko nasłuchuje i patrzy.
A Frodzio stwierdził, że jak go oleje, to może sam przyjdzie

ciekawość jednak wygrywa

Maluszek zrobił sio do kuwety, zjadł, ale nie chce pić, może potrzebuje jeszcze troszkę czasu. Ja oczywiście mogę się zbliżać tylko na metr <lol> , ale co tam, niech się tatusio nacieszy.