Niby nigdzie się nie spieszy, pomalutku sobie drepcze, że on niby nic nie robi i jest grzeczny, tylko jakimś cudem niesie go tam, gdzie nikt go nie będzie widział
A Tobinek się wczoraj rozszalał za komarami i to tak, że o mało by mnie nie wywalił podcinając sznurkiem i oczywiście znowu mu się udało urwać w pole, żeby całe łapy zakurzyć ziemią. I znowu było mycie <lol>
A tu jak na złość, takie upały i sahara, że nie możemy skończyć takiego pasa, żeby wreszcie trawą zarósł