Strona 67 z 82

Re: Meg zwana Kocinką

: 17 lut 2013, 18:37
autor: Agnes
Kossano u nas teraz podobna sytuacja jak u Was :-) ktoś robił remont i coś przez ''pustą'' ściane przelatywało. Młoda siedziała na parapecie i nasłuchiwała i zejść stamtąd nie chciała :-) Meg jak zawsze dostojna <zakochana> Piękny ma pycholek <serce> a dziś na wystawie widziałam na żywo podobne <mrgreen> zdrówka dla dziewczynki :kotek:

Re: Meg zwana Kocinką

: 19 lut 2013, 21:36
autor: kotku
Hehe, Meg jest wyjątkowa. I na pewno w tej ścianie dzieje się coś wyjątkowego o czym my, maluczcy, nie mamy zielonego pojęcia. Wyraz pyszczka bezcenny i oczywisty. Za to wcale nie marudziłabym na temat czułości - ja bym się nie obraziła za taki drobny pocałunek od kochanej Meg :kotek: <zakochana>

Re: Meg zwana Kocinką

: 20 lut 2013, 21:34
autor: kosanna
Dziękuję wszystkim za troskę <serce> , Meg PRAWIE wygłaskana ;-)) :-) , kłaczek pożeganany...
Kotku zaręczam Ci, że pocałunek Meg znacząco różni się od subtelnego ciamkania Moruska! Śmiertelny pocałunek Meg polega na wgnieceniu językiem powieki w oczodół i błyskawicznym zalepieniu go kleistą cieczą! :-///// <lol>

Re: Meg zwana Kocinką

: 20 lut 2013, 21:37
autor: Julcik
Ona Ci tak myje oczka :-D

Dobrze, że już po kłaczkowym potfforze ;-))

Re: Meg zwana Kocinką

: 21 lut 2013, 22:33
autor: Coffifi
Ufff dobrze ze juz pozegnalyscie klaczkowego potwora :kotek:
Pozdrawiamy :kotek:

Re: Meg zwana Kocinką

: 22 lut 2013, 09:52
autor: kosanna
Dla wszystkich fanów "kocich brzuchów":

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

U Meg brzuch jest tylko na "przynętę" i służy jako zaproszenie do zabawy w berka. Człowiek chce wygłaskać brzuch, a wtedy kot robi piruet w powietrzu, macha w powietrzu łapkami jak w kreskówce i biegnie na drugi koniec mieszkania! I znowu zalega na grzbiecie z łapkami do góry. I tak Kocinka może bawić się w kółko! Świetna zabawa. Podejście do brzucha z "zaskoczenia" wiąże się z ranami ciętymi na dłoniach. Ale jest jeden jedyny moment kiedy można wygłaskać brzuch! Pora karmienia! Meg jakoś znosi to dzielnie, może dlatego, że pamięta czasy gdy kocia mama "masowała" kotu brzuszek, żeby pobudzić perystaltykę jelit! I wtedy o dziwo Meg dotykanie brzuszka nie przeszkadza, wprost przeciwnie nawet mruczy sobie głośno! Meg po prostu "nie jest do głaskania" <lol> , jest do podziwiania... z daleka! <mrgreen>

Re: Meg zwana Kocinką

: 22 lut 2013, 09:58
autor: Yola
Na widok takiego brzunia az sie ma ochote wsadzic reke w monitor i go pomiziac :kotek:

Re: Meg zwana Kocinką

: 22 lut 2013, 10:24
autor: kosanna
Yola pisze:Na widok takiego brzunia az sie ma ochote wsadzic reke w monitor i go pomiziac :kotek:
<lol> No właśnie ja też się nie mogę powstrzymać, jak widzę coś takiego obok siebie dlatego za karę moja ręka wygląda tak jakbym hodowała kaktusy, albo osty... <gwiżdże>

Re: Meg zwana Kocinką

: 22 lut 2013, 10:28
autor: ania1978
Megunia i jej słodki brzuchol <zakochana> u mnie jest odwrotne bo mnie już czasem ręce odpadają od tego głaskania gdyż ulubionym zajęciem Gaculi jest leżenie na plecach z miną no na co czekacie służbo ja przecież czekam <lol>

Re: Meg zwana Kocinką

: 22 lut 2013, 10:35
autor: kosanna
ania1978 pisze:Megunia i jej słodki brzuchol <zakochana> u mnie jest odwrotne bo mnie już czasem ręce odpadają od tego głaskania gdyż ulubionym zajęciem Gaculi jest leżenie na plecach z miną no na co czekacie służbo ja przecież czekam <lol>
Nie wierzę? <shock> Naprawdę?!! To istnieją takie koty, że wystawiają brzuch do miziania! To ja z chęcią od Ciebie wypożyczę... <gwiżdże> albo wpadnę z niezapowiedzianą wizytą <gwiżdże> wtedy możesz do mnie śmiało dzwonić... <gwiżdże> <lol>