25 maja 2013 roku mniej więcej o tej porze pakowaliśmy transporter do samochodu i wyjeżdzaliśmy z domu , a o godzinie 18.30 wróciliśmy z Torunia . Transporter już miał zawartość i to jaką .I nie byliśmy tam po pierniki

:-)
Byliśmy po czekoladowego Bri , którego już wcześniej pokochaliśmy całymi sercami .
Ta mała , wystraszona kupka nieszczęścia , zaszywająca się w każdy , możliwy zakamarek domu wyrosła na pięknego kocura (
w moim mniemaniu :-) )
Dzisiaj mija pierwszy rok , jak jest z nami to cudo i nie wyobrażamy sobie życia bez tego ciekawskiego ,wszędobylskiego i szpiegujacego mnie na każdym kroku , a przede wszystkim kochanego <zakochana> <zakochana> <zakochana> stworzonka.
<serce> <serce> <serce> <serce> <serce> <serce> <serce> <serce> <serce> <serce> <serce> <serce> <serce>
Jedno z pierwszych zdjęć Xaviera w naszym domku
To jeszcze z hodowli
A to świeżynki wczorajsze :-)

<zakochana>

<zakochana>

<zakochana>

<zakochana>

<zakochana>