Już jesteśmy :-) I jak mi miło <oops> Że ktoś nas wygląda <oops> No strasznie...
Miesiąca to by się i chciało, ale robota, korporacja jak wiadomo jak poganiacz niewolników jest, więc tylko tydzień nam się udało urwać. Za to przed tym tygodniem i po powrocie... Szkoda gadać... Ale nie żałujemy, warto było pracować do nocy, żeby mieć tydzień spokoju <mrgreen> Ach rzucę ja kiedyś papierami i powiem, że mi to lotto...
Mam nadzieję, że od lipca firma da mi choć chwilę oddechu i szansę na pracę w normalnych godzinach i w normalnym tempie, wtedy uzupełnię rodzinny album :-) Teraz fotek kilka w strasznym pośpiechu zdążyłam pstryknąć, więc jakość taka sobie. No ale kota widać. Mnie i Zuzię widać. Więc nie jest najgorzej <mrgreen>
Tak się za Leośkiem stęskniłam, że jak widać prawie "oczko wypadło temu kotku" od miłości mej <lol>
Lucjana jeszcze nie zdążyłam dopaść. To znaczy fizycznie tak, ale z aparatem niekoniecznie, tym bardziej że on utrudnia, jakiś przytulasty się zrobił i jak widzi, że ktoś na niego patrzy, wprost albo przez obiektyw, to od razu startuje do pieszczot i po zdjęciach :-)