Maleńka dzielnie zmierza ku lepszemu. Zaczęła ładnie jeść(na początku musiałam podawać jej strzykawką, bo sama nie chciała jeść), troszkę pije. Przed chwilą podałam jej ostatni metronidazol i wyciągnęłam wenflon. Mam nadzieję, że teraz jej samopoczucie znacznie się poprawi. No i czekamy na pierwszą od operacji kupkę
Niepokoi mnie jedynie, że w okolicach odbytu zrobił jej się taki mały guzek, który ją albo swędzi, albo boli, bo wylizuje się często. Obserwujemy, zobaczymy co dalej. Na razie smaruję jej to pimafucortem, ale jak nie będzie lepiej to będę szukała pomocy u weta. Sprawa jest o tyle skomplikowana, że nasza lecznica jest zamknięta przez tydzień, więc będę musiała jechać w obce miejsce, a tego wolałabym uniknąć
Pozdrawiamy
