Bożenko, chłopaki wymiziani i wycałowani.
Dzisiaj od 3 rano gonitwy

. Najpierw jeden średni słoń, za nim słoniątko, a największy słoń, stał troszkę zdziwiony, rozespany, ale jak zajarzył o co biega, to oczywiście się przyłączył. Raban w domu niesamowity <strach> . Młody się zmęczył, to przylazł na głowę tatusia i włączył traktorek, a ja do 5 juz nie spałam. Pozostała dwójka zaległa w nogach i w najlepsze chrapała
Fricco nadal nie pije, ale wpadłam na pomysł, że do mokrego dolewam troszkę ciepłej wody i mieszam mu jak zupkę. Wychlipie wszystko, jednak obawiam się, że jest to i tak za mało. Przy okazji rezydenci korzystają, bo przecież im też muszę dać, a oni już odzwyczajeni od puszek
A młody ma taki apetyt, że ło matko

. Wcina wszystko, ale musi mieć odpowiednio podane. Najlepsze są spodeczki od filiżanki z ikei. Gotowany kurczaczek jest mniam i to w ogromnych ilościach, bo jak za mało, to odgania chłopaków od misek i wyjada im <lol> , a ciapki oczywiście pozwalają na to.
Wspólny obiadek
i zabawa
