: 26 paź 2009, 17:05
Krótka relacja z ultrakrótkiej spóźnionej nauki jedzenia samej suchej karmy:
Po zlokalizowaniu kacurra,co nie było rzeczą łatwą,bo zawsze kiedy jestem nadzwyczaj miła,to o coś mi chodzi,więc lepiej się skryć <diabeł> ,ułożyłam" kocię",wiadomo gdzie <mrgreen> ,co zostało oprotestowane WRZASKIEM,jak wszystko co odbywa się nie po myśli Jaśnie Panującego.Nie zniechęcona usiłowałam zapodać SAMĄ SUCHĄ KULKĘ,niestety mój nie najgorszy refleks okazał się gorszy,a obcięte pazurki okazały się wypiłowanymi sztylecikami i tak to stałam się posiadaczką pięknych rys.
Nie zrażona pierwszą porażką sięgnęłam po następną,malutką kuleczkę....to co się działo potem zawarte jest w opisie:jak podać tabletkę kotu,którą swego czasu gdzieś czytałam na forum <mrgreen> <lol> <mrgreen>
Zrezygnowana,pokonana,z obrażeniami(ponieważ forum przegląda także młodzież młodsza,drastyczne zdjęcia ofiary nie będą zamieszczone),ale wciąż z nadzieją,"że może kiedyś"udałam się przygotować ukochaną breję na OSTATECZNIE,DOŻYWOTNIO OBRAŻONEGO KOTA.
Z niepokojem wyglądałam wybaczenia.Długo czekałam.W głębokich,ciemnych godzinach nocnych wybaczenie przyczłapało :-) odetchnęłam z ulgą.Kocuś zajął miejsce na poduszce obok,łapkę tradycyjnie kładąc na moją głowę <zakochana>
Znów jest między nami <serce> <serce> <serce> .....
tylko ta sucha karma....
Po zlokalizowaniu kacurra,co nie było rzeczą łatwą,bo zawsze kiedy jestem nadzwyczaj miła,to o coś mi chodzi,więc lepiej się skryć <diabeł> ,ułożyłam" kocię",wiadomo gdzie <mrgreen> ,co zostało oprotestowane WRZASKIEM,jak wszystko co odbywa się nie po myśli Jaśnie Panującego.Nie zniechęcona usiłowałam zapodać SAMĄ SUCHĄ KULKĘ,niestety mój nie najgorszy refleks okazał się gorszy,a obcięte pazurki okazały się wypiłowanymi sztylecikami i tak to stałam się posiadaczką pięknych rys.
Nie zrażona pierwszą porażką sięgnęłam po następną,malutką kuleczkę....to co się działo potem zawarte jest w opisie:jak podać tabletkę kotu,którą swego czasu gdzieś czytałam na forum <mrgreen> <lol> <mrgreen>
Zrezygnowana,pokonana,z obrażeniami(ponieważ forum przegląda także młodzież młodsza,drastyczne zdjęcia ofiary nie będą zamieszczone),ale wciąż z nadzieją,"że może kiedyś"udałam się przygotować ukochaną breję na OSTATECZNIE,DOŻYWOTNIO OBRAŻONEGO KOTA.
Z niepokojem wyglądałam wybaczenia.Długo czekałam.W głębokich,ciemnych godzinach nocnych wybaczenie przyczłapało :-) odetchnęłam z ulgą.Kocuś zajął miejsce na poduszce obok,łapkę tradycyjnie kładąc na moją głowę <zakochana>
Znów jest między nami <serce> <serce> <serce> .....
tylko ta sucha karma....






