,,Nienawidzę Cię kobieto" czyli cytat z Yamahy,
jak napisałam, że miziałam slynną Mazuriową Qudłatą.
Teraz rozumiem co Yamaszka czuła.
Jejq, a tą uroczą włochatkę widziałaś. Sama nie wiem, która fajniejsza.
Tak bym chciała...
Ciekawe, jak się Maluch sprawował, bardzo ciekawe!!Kasik pisze:Dziewczyny, spoko. Robta telenowele. Ja w samochodzie, z telefonu pisze. Moja bidulka ogoniasta w domku sama od wczoraj, pedze do niej. Jak wymiziam to siade do kompa...
Agus, w nerwach byłam, przeżywaliśmy z mężem, że ona tam sama, może w oknie wygląda, ehhh, szkoda słów, lepiej nie myśleć, nie wiem kto gorzej zniósł 1-dniową rozłąkęPewnie już stęskniona, a Pańcia zapewne w nerwach cała, od wczoraj wymyśla scenariusze zdarzeń....
<ok> widać Twój też musi odespać ciężki tydzień, moją chyba spanie tak męczy,MoniQ pisze:Klasyczny facepalm![]()
Strasznie słodki śpioch z niej <zakochana>
A nasz kot właśnie śpi 5 czy 6 godzinę z rzędu, tylko boki zmienia... <shock>
ida sierpniowa pisze:Jak miło, rodzina czuje się wywołana do odpowiedzi <mrgreen>
Kayusia przesłodziasta. Cieszymy się, że ze zdrówkiem lepiej.
Wydaje mi się, że wszystko się powoli unormuje.
Moja Pysiulinda też nie przepada za braniem na ręce i na kolana,
ale wszystko godnie znosi z miną typu
,,Co ty robisz, wstydzę się za Ciebie kobieto?!"
W dzień kładzie się na kanapie obok mnie, tak aby dotykać moich nóg,
no i być w zasięgu miziania. W nocy tak samo. Ale nie śpi ze mną całej nocy,
ale gdzieś obok <serce>
Jak się w nocy przenoszę spać do dziecka to Pysiaczka za mną.
We wszystkim mi asystuje w makijażu, demakijażu i innych :-)
Nie budzi nas w nocy, śpi tyle ile my.
Ostatnio, jak koło 6 jeździłam otwierać budowę.
To się nawet nie ruszała, tylko patrzyła nieprzytomnym wzrokiem
,, 6 rano, ty chyba zwariowałaś" <lol>
Pamiętam Twoją Kaykę z hodowli, jak odbierałam swoją niunię.
Nie była wcale mocno nieśmiała, choć mój Keyutek odwagą
z towarzystwa zdecydowanie się wyróżniał, no ale on szedł na wojnę <diabeł>
Jejku, jak pomyślę o wizycie w Kadarkowie to mi się tęskno robi.
Trochę offowo, ale za to rodzinnie.
Zostawiamy w rodzinnym wątku swój ślad, teraz Kaya się siostry nie wyprze,
zupełnie jak w wierszu Iwaszkiewicza
,, Pytała się mgła mgły czy to ja czy to ty" <mrgreen>
No same zgadnijcie...
<?>
Ale poszło, macie to już za sobą, ten pierwszy raz, teraz będzie już tylko łatwiej...Kasiu, zobaczysz...Kasik pisze:Uff, jestem w domku. Kayka dala radę, może troszkę mały foch był przez 5 minut, ale generalnie OK,
Zabawki nie były ruszane, ale za to w misce wymiecione, zostawiłam porcję 2-dniową z myślą, ze na 1 dobę wystarczy,
jak widać zajadała smutki, chyba ma to po Panci.
Brzuszek tylko dynda na boki, moja kochana, jadla i tęskniła <serce> <serce> <serce>
Agus, w nerwach byłam, przeżywaliśmy z mężem, że ona tam sama, może w oknie wygląda, ehhh, szkoda słów, lepiej nie myśleć, nie wiem kto gorzej zniósł 1-dniową rozłąkęPewnie już stęskniona, a Pańcia zapewne w nerwach cała, od wczoraj wymyśla scenariusze zdarzeń....