Tak strasznie żałuję, że mnie przy niej nie było w tym momencie, bardzo chciałabym ją ostatni raz przytulić... Obiecywałam jej, że spotkamy się w święta

Tata został sam ze swoim żalem, a ja siedzę i wypłakuję się w futerko mojej Lenki. Biedna kochana Demi, miała tylko 6 lat i tyle złego za sobą

Wychodzi na to, że tą operacją zrobiliśmy więcej, niż należało, ale tak bardzo chcieliśmy podarować jej jeszcze chociaż kilka miesięcy życia, a dostała niecały tydzień. Mieliśmy przy sobie naprawdę wspaniałe wetki, pani doktor dokonała niemal niemożliwego operując kotkę bez jakichkolwiek komplikacji, już naprawdę było dobrze, widocznie jednak serduszko było za słabe, narkoza pewnie też je trochę osłabiła, ale musieliśmy spróbować... Nic więcej ani nic innego zrobić się nie dało poza uśpieniem jej już tydzień temu albo zaryzykowaniem. Dobrze, że przynajmniej umarła tak szybko, leżąc sobie spokojnie w cieple przed kominkiem. Zasłużyła na taki koniec, bez kolejnych godzin cierpienia...