Strona 8 z 18

Re: Roger

: 14 lis 2013, 21:27
autor: moniqe
Śpioszek to on jest , ale w dzień <lol>

Byliśmy dziś na kontroli u weta i zauważył poprawę. Ale ten łupież i wybawienie go troszkę potrwa :-///// .

Kurde a teraz wet zwrócił uwagę na nosek, że troszkę zasmarkany <suchy> i trzeba go obserwować, bo Rogerek jest za mały żeby już mieć takie upławy z noska.

Czytałam gdzieś że Brysie tak mają... Ale nie wiem na ile katarek jest w normie :-/////

Re: Roger

: 15 lis 2013, 22:15
autor: jasminka
Myślę że kotek jest zdrowy a Ty nadgorliwa :-) przesyłam głaski :kotek:

Re: Roger

: 15 lis 2013, 22:49
autor: moniqe
jasminka pisze:Myślę że kotek jest zdrowy a Ty nadgorliwa :-) przesyłam głaski :kotek:
Może i ja nadgorliwa:) Ale łupież jest... A wet zwrócił uwagę na nosek..... Więc ja już nie wiem co mam robić, kogo słuchać... :-///// . Mi się wydaje że Roger zachowuje się całkiem normalnie jak na zdrowego kotka przystało:). Ale skoro wet tak mówi..... Bo mówił że katarek to normalność ale u starszych kotków niż Roger... Więc jeśli ktoś z Was wie coś na ten temat to piszcie:) Bo lepsza wiedza praktyczna niż teoretyczna:)

Re: Roger

: 15 lis 2013, 22:50
autor: moniqe
A i Roger przed chwilą mecz piłki nożnej oglądał, a teraz Drogówkę:) i wpatrzony w Tv jak w obrazek:)

Re: Roger

: 15 lis 2013, 22:59
autor: Miss_Monroe
Ja myślę, że to nie jest nadgorliwość tylko po prostu martwienie się o swojego podopiecznego ;-)) . Lepiej pojechać do weta i dowiedzieć się, że jest wszystko dobrze, niż mieć wyrzuty sumienia, że np. nie zdecydowało się na wizytę wcześniej. Oczywiście nie mówię, aby np. z każdym kichnięciem "biegać" do weta, ale po pewnym czasie samemu będzie umiało się wyłapać, że np. nasz kot jest jakiś nieswój.
Każdy zaczyna od tego pierwszego kota, przy którym jest "zielony" <lol> .
Bardzo dobrze, że u Rogera jest poprawa :-) . Można Rogerowi podnieść odporność przy tym mokrym nosku np. poprzez sumplementowanie lizyną tj. preparatem Enisyl-f, lub zakupić Immunodol i stosować okresowo :-)

Re: Roger

: 15 lis 2013, 23:01
autor: jasminka
Lenko to już jego 3 wizyta w krótkim czasie jeśli uważnie czytam,życzę zdrówka koteczkowi

Re: Roger

: 15 lis 2013, 23:09
autor: Miss_Monroe
Tylko pierwsza wizyta, a raczej wet nie był trafiony ;-)) , drugi z tego co czytałam był już w porządku, dzięki niemu kocurek miał już sporadyczny łupież i u tego samego monique była z Rogerem na kontroli. Myślę, że będzie dobrze :-)

Re: Roger

: 16 lis 2013, 17:56
autor: moniqe
jasminka pisze:Lenko to już jego 3 wizyta w krótkim czasie jeśli uważnie czytam,życzę zdrówka koteczkowi
Fakt jest to już trzecia, ba nawet czwarta wizyta u weterynarza. Ale to nie jest tak jak Ci się wydaje, że z mojej nadgorliwości.

<arrowright> WIZYTA nr 1: Była to wizyta kontrolna, gdyż miałam taki zapis w umowie aby w ciągu trzech dni od daty kupna kotka odbyć wizytę u weterynarza w celu określenia stanu zdrowia (żeby później nie było żalu że hodowca sprzedał chorego kotka). Jednak weterynarz podważył wszystkie porady hodowcy, baaaa.... nawet je wyśmiał. To co dla hodowcy było białe dla niego było czarne :-o . Po wizycie miałam ogromny mętlik w głowie, nie wiedziałam kto ma racje. Stwierdziłam że nie zaszkodzi aby zasięgnąć porady innego specjalisty, aby mieć jasność kto mówi prawdę.
Pan obejrzał wizualnie kota i osłuchał i to było na tyle.

<arrowright> WIZYTA nr 2: Zmieniłam weterynarza, a w dodatku zauważyłam że Roger zaczął się więcej drapać. Oczywiście okazało się że moje obawy o drapanie były słuszne. Weterynarz stwierdziła że jest to łupież i podała lek Rogerkowi. Zaprosiła na kontrolę po 7 dniach. Po przeczytaniu paru informacji i postom dziewczyn, dowiedziałam się iż podała lek, który nie leczy łupieżu. Więc chyba słusznie zrobiłam że szukałam kolejnego kompetentnego weterynarza. Po co miałam wracać do kobiety, która nie ma własnego zdania ( na zadawane przeze mnie pytania odpowiadała: jedni mówią tak a drudzy tak, a swojego zdania nie wyraziła) i która wcale nie leczy mojego kotka.
Ta Pani obejrzała Rogera tak jak poprzednik i dodatkowo zmierzyła mu temperaturę.

Roger jak się wcześniej drapał tak się nadal drapał. Szkoda mi go było bo marudził pod noskiem jak się drapał. Na co miałam czekać?? Skoro Roger dostał jakieś placebo.

<arrowright> WIZYTA nr 3: Weterynarz potwierdził iż został zaaplikowany zły lek. Byłam bardzo zaskoczona, ponieważ pokazał mi nawet pod mikroskopem łupież Rogera. Wszystko wytłumaczył jak " chłop krowie na rowie". Na moje pytania odpowiadał spokojnie i wyczerpująco. Wizyta u tego Pana trwała najdłużej. Nie czułam na plecach oddechu kolejnych klientów.
Ten Pan weterynarz obejrzał jak poprzednicy i jako jedyny zajrzał Rogerkowi do pyszczka i uszek, pobrał nawet wymazy z uszu. Dał mi prywatny numer telefonu żeby dzwonić jak coś, słyszałam że jeśli nie może dojechać na wezwanie do domu pacjenta , sam załatwia zastępstwo. Naprawdę zrobił na mnie ogromne wrażenie.

Podsumowując, po wizycie u trzeciego weta cieszę się że nie korzystam z usług dwóch pierwszych wetów. Powiedzenie do trzech razy sztuka w naszym przypadku się sprawdziło :ok: . Znaleźliśmy wreszcie właściwego weterynarza :-) .

Re: Roger

: 18 lis 2013, 13:46
autor: madzialenka06
A zalecił Ci coś wet na ten mokry nosek ?? Tak się dopytuję ponieważ u mojego Atesika też zauważyłam ,że ma często zapchany, wilgotny nosek byłam nawet z tym u weta i wtedy na 10 dni zalecił mu podawanie Immunodolu i zalecił by dalej to obserwować.

Re: Roger

: 18 lis 2013, 20:21
autor: moniqe
madzialenka06 pisze:A zalecił Ci coś wet na ten mokry nosek ?? Tak się dopytuję ponieważ u mojego Atesika też zauważyłam ,że ma często zapchany, wilgotny nosek byłam nawet z tym u weta i wtedy na 10 dni zalecił mu podawanie Immunodolu i zalecił by dalej to obserwować.
Nam na razie wet nic nie zalecił, bo Roger jest na diecie z powodu łupieżu. Ma jeść tylko i wyłącznie suchą karmę. A nosek obserwować. I prosił żebym przyszła za 1,5 tygodnia i przez trzy dni nie wycierała mu noska. Mi się wydaje że nic mu się nie dzieje bo to nie jest jakiś katar. Nie wycieram mu noska codziennie i po kilku dniach robią się takie jakby kózki przyschnięte.