dlugo sie nie odzywalam, ale mialam duzo zajec. Male resume bo 2,5 tyg. za nami.
Kocurro rosnie na schwal. Dopisuje mu humor i kondycja. Podjada tez kocicy z miseczek i musze go pilnowac. Specjalnie mi nie zal kotki, ktorej przydaloby sie nieco "schusc" bo nie wyczuwam dobrze zeberek, ale poniewaz jest na diecie o obnizonej kalorycznosci (lekko wymieszanej z karma RC dla kotek sterylizowanych), Budyniowi moze nie wyjsc najlepiej w bilansie ogolnym :-))
Jasnie Kociurstwo juz zmniejszylo dystans do siebie. Kotka nadal burczy a nawet czasem syknie na kocurka, ale jest w stanie zniesc jego obecnosc zaledwie pol metra od siebie, nawet zaczeli sie mijac czy spotykac przy miseczkach. Jest wiec postep. Budyn probuje kotke nawet zaczepiac, ale ona nie jest sklonna jeszcze sie z nim bawic. Chociaz i tak zaskakuje nas polowaniami na kuleczki, albo uganianiem sie ot tak dla samej radosni uganiania, po mieszkaniu, na co wczesniej sobie nie pozwalala. No ale kocurro jest w tej kwestii bardzo aktywny, szczegolnie wieczornie, wiec duzo go podglada i ogolny nastroj kociej glupawki czasem jej sie udziela.
Budyn juz zupelnie sie oswoil z otoczeniem i naszym trybem funkcjonowania. Unika tylko sredniego synka - Antosia - majac na wzgledzie antosiowy brak wyczucia sily i sposoby uscisku. Tonio probuje byc delikatny, ale nie zawsze umie ocenic poziom owej delikatnosci, a poniewaz do tego ma male raczki, zeby uniesc kota, odruchowo zaciska piastki, ciagnac kota za wlos a czasem za skore, co spotyka sie oczywiscie z naszym ale i kociakowym glosnym protestem. Na wszelki wiec wypadek, gdyby sie Antkowi wzielo na milosci, kocurro znika mu z pola widzenia, ale nie prostestuje przed pieszczotami, gdy trzymam go na kolanach, a Antos chce poglaskac.
Generalnie kot jest ogromnie delikatny i wyrozumialy dla dzieci. Przed najmlodsza Hania, ktora nie umie jeszcze zsynchronizowac ruchow, po prostu sie uchyli flegmatycznie, ale nadal lezy kolo niej spokojnie.
uczestniczy w mnostwie czynnosci, ktore wykonujemy, od klepania ze mna na klawiaturze, poprzez nadzor sprzetu czyszczacego tj. odkurzacza, po rozstawianie po katach dzieciakowych zabawek. Nic tez sobie nie robi z naszych psikan gdy lazi po stolach, ma sluch selektywny wowczas :-) ale nie jest z niego kradzioch spozywczy, moze dlatego, ze tez nie zostawiamy niczego szczegolnego na wierzchu.
Apetyt mu dopisuje, chetnie je wolowinke - chociaz tez lubi sie nad nia popastwic i pobawic jedzonkiem, spadl mu entuzjazm do mokrych pasztecikow Animody vom kitten, ale suche mu bardzo smakuje (w tym tak jak wspomnialam kocicowe rowniez).
Na razie poza spektakularnym acz skrytobojczym nasikaniem porannym w kapcia pana domu (kiedy zdazyl? a zrobil to w tzw. miedzy czasie - ku mej radosci, bo kapcie byly parszywe i szczerze ich nie lubilam) z kuwetki korzysta sumiennie i nie ma z kocurrem najmniejszego problemu. Niestety pan domu zaczal nan patrzec bardziej podejrzliwie i chyba sie panowie "mierza" mentalnie..i sie do siebie specjalnie nie czula. Zostalo mi zapowiedziane, ze jakas jedna akcja zbrodnicza kocurra a zostaniemy wystawieni z walizkami (nie wiem doprawdy jak faceci moga tak sie przywiazac do jakis starych kapci), wiec mam lekka manie

sledzenia poczynan kocich i z pewnym drzeniem serca usuwam mezowskie porzucane czesto rozne ekwipunki, z potencjalnej drogi kociej przestepczosci...
Serdecznie pozdrawiamy!
fot budynia postaram sie dolaczyc nastepnym razem