Agi :* dziękuję!
Kasik - głowa z fotki należy do tatuńcia, do Prado. Jest imponującym kocurem, na żywo robi jeszcze większe wrażenie i tym bardziej mnie cieszy, jak Magda mówi, że mój Yabu taki do swojego tatusia podobny <mrgreen> Mama to Muriel.
A ja Wam muszę powiedzieć, że wysłałam swojego niunia na wakacje do rodziców (delegacja służbowa mi się wdarła niespodziewanie <cenzura> ), na kilka dni i tęsknię za nim okrutnie. Mogłam go wprawdzie zostawić z os. dochodzącą, ale wolę, jak ma opiekuna 24h + chcę go jak najbardziej przyzwyczaić do podróżowania. Oczywiście rozkochał domowników już na amen tak, że zaczynają się bronić przed zwrotem <rotfl> Naczelna karmicielka woła go do miski per "chodź, jedzenie, chodź, "
Mój Przyjacielu", a zdając relację mianuje mi kota "
misiem". <lol> Dodam, że u mnie w domu nigdy wcześniej kotów nie było, ba, wręcz rzekłabym, że za nimi nie przepadano (to ten odwieczny dylemat: pies czy kot?!), a teraz zmiana o 180 stopni <tańczy> W mig nauczyli się też zachowań Yabu, zasad karmienia, jego zwyczajów (np. to, że lekkie drzemki urządza w pokoju gościnnym, na głębszy sen idzie do innego pokoju i wtedy wiadomo: nie przeszkadzać!), prawidłowej zabawy (aka cyklu polowania: gonienie ofiary-złapanie-nagroda).
Czy mówiłam już, że tęsknię za nim?!
A, tak, mówiłam.
