@MałgorzataSz
Jest piękny!
Minęło trochę czasu, Holly jest z około miesiąca i mogę już chyba napisać o Niej parę zdań.
Holly jest żywa, bardzo żywa. Często po godzinnej sesji biegania po całym domu za piłką + piórka+ sznurówka, ma jeszcze siłę (a widać, że jest zadyszana) biegać jak szalona po całym domu goniąc powietrze. Mówiąc szczerze, nie spodziewałem się, że będzie miała w sobie tyle energii.
Jest też druga Holly, ta która wskakuje na kolana i domaga się pieszczot (gdy zrobię przerwę patrzy na mnie cicho miaucząc). Tu ponownie, nie spodziewałem się, że będzie się aż tak cieszyć gdy wracam, czasem wychodząc rano do pracy słyszę jak płacze..
Nie odstępuje mnie na krok, w 99% przebywa w tym samym pomieszczeniu co ja.
Pani Dorota wspominała, że Holly je dużo.
Nie mam punktu odniesienia - je 200gr Miamor/gotowanego kurczaka/surowego udźca (rano/wieczorem) i suchej, tyle ile jest jej potrzebne. Po przygodach z wołowiną (jeden smak Miamor również źle na Nią wpływa), nie chce na razie "kombinować" z rybami, innymi karmami czy mięsami. Oczywiście otrzymuje karmę uzupełniającą i zapobiegawczo Bezo-Pet.
Jeśli chodzi o pielęgnację, z oczkami problemu nie ma, robimy to systematycznie, gdy coś się tam pojawi (po spaniu czy jedzeniu), uszka również nie stanowią problemu, znosi to z pokorą. Wczoraj zauważyłem, że nosek jest przybrudzony, zaschnięte, ciemne babole (w sumie to nie do końca wiem czy to normalne, dom jest czysty i tylko w domu przebywa) - również spokojnie sobie z tym poradziliśmy.
Czesanie to dla Holly zabawa, stanowi więc swojego rodzaju wyzwanie ale staram się ją "podejść"
Najtrudniejsze dla mnie to przycinanie pazurków, Holly baaardzo tego nie lubi a nie robię tego na siłkę, Gosia ją głaszcze mówiąc do Niej a ja robię co trzeba. Zaczyna płakać to jest koniec, pierwsza podaje się Gosia.
