Ritka może i płacząca, ale ma cudowną Panią, która oddała jej całe serduszko. Wytrzymacie to dziewczyny. Może rzeczywiście za którymś razem się uda. W każdym razie mocno w to wierzę i nieustannie będę trzymała kciuki.
Dzięki za miłe słowa Dziś jak je tam rano zostawiałam i Sara tak na mnie patrzyła to się aż popłakałam. I później tak myślałam jak ci niektórzy w sumie nie ludzie tylko potwory mogą wyrzucać zwierzęta, przywiązywać do drzewa itp. Do tel od lekarza, ze wszystko dobrze chodziłam cała nerwowa.
Ritka jeszcze jest pijana, Sara już całkiem wybudzona.
Ja płaczę za każdym razem jak oddaję zwierzę na jakiś zabieg. Raz lekarz pozwolił mi towarzyszyć psu przy usypianiu go do operacji, po tym jaki tam odstawiłam cyrk zabierają mi zwierzęta i każą wychodzić <lol> Także rozumiem Cię doskonale <mrgreen>
przykro się czyta takie wiadomości, bardzo ci współczuję, proszę o pkrzekazanie głasków dla kotulków, strasznie dzielne z was dziewczyny i jestem pełna dobrych myśli i wiem, że kiedyś przeczytamy na forum dobrą wiadomość odnośnie stanu zdrowia Ritki