Okruszek kiedyś miał swój watek na forum gazetowym
http://fotoforum.gazeta.pl/72,2,631,117 ... 0.html?v=2
Właśnie szukałam tych fotek z 15 urodzin i nie mogę ich znaleźć <zły>
Słodki był ten mój piesio - wymarzony i wyczekany. Pamiętam jak po niego jechałam w 7 klasie ( tramwajem

)
Tata wtedy mieszkał Berlinie - o psim domowniku dowiedział się po fakcie 8-)
Po mojej wyprowadzce z domu tęskniliśmy za sobą. Bywało, że mama dzwonił, że Okruszek spakowany czeka. Jechałam po niego. Mieszkał u mnie parę dni i znów wodziłam, że pakuje się do domu. To było niesamowite - on faktycznie dzielił nas swoja miłością.
Okruszkowi zawdzięczam również to że jeżdżę autem - wcześniej niechętnie siadałam za kółko. Gdy zachorował jeździliśmy do lekarza codziennie ( albo i nawet 2 razy dziennie). Siedział grzecznie na dywaniku ,a ja jechałam i gadałam do niego. Był strach o przyjaciela, a stres za kółkiem minął.
Oj tyle wspomnień wiąże się z tym psiakiem. O mojego męża był początkowo zazdrosny

ale polubili się później.
Gdy odszedł nikt nie dziwił się, że płaczę. Płakał prawie każdy ... tyle ze ja z zupełnie prywatnego powodu.
Teraz Okruszek spoczywa w ogrodzie przyjaciół moich rodziców i ma przepiękną różę pnącą nad sobą.