tak teraz na szybko to mi przychodzi do głowy to, że Belize jest niesamowicie ciekawska, wszędzie zagląda, wszystko chce zobaczyć, dotknąć, powąchać. Nauczyła się już wskakiwać na WC, z niego do umywalki, a potem na wannę i do niej.
Natomiast Birma ma swój świat, ona sobie leeeeeży, a jak ją najdzie, to zabiera się za myszkę z dzwoneczkiem i bawi się nią po całym pokoju.
Obie jak tylko mają ONE ochotę, nie ja...hehe, to przychodzą do mnie na mizianki. Belize w dzień, Birma zwykle ok.4 nad ranem.
A teraz obie leżą obok mnie na kanapie, i śpią jak susełki...
B.