W Myślenicach to nie wiem, teraz jedziemy do Austrii, ja w Myśleniacach raczej będę, ale nie wiem, czy z kotami. Myślenice są tydzień po Tulln, i boję się, że koty będą zmęczone - a Fado nie wytrzymuje zbyt długo wystawowego napięcia. Na pewno chcę być na wystawie w Poznaniu, bo tam taką jedną tradition trzeba przyklepać, tylko Bohdana na zrobienie tiramisu muszę namówić... Może i Fadosław wtedy pojedzie.
Szykowałam się też na Żory - do Żor chcę pojechać BARDZO, ale już wiem, że wtedy mam zajęcia, i nie wiem, jak to będzie. Może chociaż na imprezę po wystawie, ale wtedy bez kotów oczywiście... Nie wiem naprawdę...
Ale Fado im starszy, tym większy, więc nawet, jeśli kizianie przesunie się w czasie, będzie więcej powierzchni do głaskania <mrgreen>
Ja co rano jak wstanę, to pierwsze co robię - wygłaskuję to wielkie łepiszcze, śmieję się, że nie powinnam, bo on powinien mieć czoło porządne, a ja jeszcze zagłaskuję, jeszcze trochę, i normalnie lotnisko mu tam zrobię <lol> Ale cieszy oko mój miś, chociaż to jeszcze nie to - ja myślę, że on jak Whisky, będzie dojrzewał powolutku, i dopiero za jakiś rok powinien się na wystawach pokazywać. Ale tyle to ja nie wytrzymam...
Futro Fado ma równiutkie, ale to też nie to, co być powinno...
Ale poza tym - fajny jest <mrgreen> Bardzo mnie cieszy ten mój miś
