super ta fotka Morisa w pralce...taki słodziak z niego..... <zakochana> <zakochana> <zakochana>
Sylwia z tym zostawianiem naszych kotów w domu to mamy tak samo.... <lol> ....ale ja jestem jeszcze gorsza....bo jak mam dłuższe wyjście to zawsze robię tak by w domu był albo któryś z synów albo mąż..... <mrgreen> a jak nie ma nikogo prócz mnie to wychodzę tylko wtedy kiedy absolutnie muszę a Wezyr ma w tym czasie porę spania....a i tak mnie serce boli wiem ze to gruba przesada......ale tak już mam....
auta też wolę wysokie...ale nie dlatego żem stara.... <rotfl> ....tylko jak wysiąść z gracją z niskiego auta w 10cm szpilkach i w mini?......a tak najczęściej chodzę ubrana <mrgreen> <mrgreen> dlatego mąż ma niski samochód ja mam wysoki.... :-)
O widzisz to teraz tak będę komentowala zakup auta <lol> tylko kto mnie w szpilkach i mini widział ostatnio? Oj dawno to było. Ja wolę trochę luźny wygodny styl choć butów na szpilki na półce nie brakuje <lol> one tak ładnie wyglądają
Ja raczej stawiam na sportową elegancję i chodzę tylko w spodniach , ale szpilek też ci u mnie dostatek . Przeważnie jak jadę w szpilkach ,to mam kierowcę i w razie potrzeby wyciągnie mnie z gracją z auta <lol>
Beate pisze:Ja raczej stawiam na sportową elegancję i chodzę tylko w spodniach , ale szpilek też ci u mnie dostatek . Przeważnie jak jadę w szpilkach ,to mam kierowcę i w razie potrzeby wyciągnie mnie z gracją z auta <lol>
Kochane moje bardzo proszę jutro o 12.00 o trzymanie kciukow za Moriska. Zapisałam go na zabieg kastracji. Umówiłam się ze o 12.00 go zawioze a odbiorę popołudniu jak dobrze się wybudzi. Oczywiście już mnie brzuch boli na samą myśl ale odwrotu nie ma, to dla jego zdrowia i może szansa na dokocenie.
Będę zaciskać z całych sił......i od razu dodam będzie dobrze.....my to bardziej przeżywamy od naszych kotów....one sobie z tego niewiele zdają sprawy.....a nam serce się kraje jak je widzimy takie biedne "pijane" i słaniające się na łapkach...tego uniknąć się niestety nie da...ale na szczęście szybko mija i Morisek będzie z godziny na godzinę wracał do siebie :-)
Sylwia...ja wiem że będziesz się martwić mimo wszystko...pamiętaj że tu na forum masz bratnie dusze ,które z całych sił ciepłymi myślami Cię wspierają .... :-) :-) :-) <serce> a ta życzliwość baaardzo w takich chwilach pomaga :-)
wiem, dziękuje Wam bardzo sama trzymałam kciuki dopiero co za Wezyrka
chce to zrobić przed świętami póki jesteśmy częsciej w domu żebym mogła go przypilnować żeby nie skakał na drapak i komode. Mam nadzieje ze wszystko bedzie dobrze i szybko zapomnimy o zabiegu
wyjęłam jego transporter i jaki on mały <shock> a był taki wielki jak Morisa kupiłam <lol> chyba trzeba bedzie nowy kupić niedługo.