Wiem, wiem, znowu zaniedbuję temat <oops> Muszę przyznać z ręką na sercu, że robię ostatnio mało zdjęć. Wiadomo, że ładne ujęcia wymagają poświęceń, a ja najzwyczajniej w świecie nie mam obecnie warunków fizycznych do tarzania się za kotami, powiem więcej, nawet schylenie się bywa problemem <lol> Coś tam nazbierałam, łącznie ponad 40, ale to z ostatnich trzech miesięcy.
Dużo się u nas ostatnio działo, pierwszy tydzień roku była teściowa, potem ja poleciałam na tydzień do Polski, a Chłop w tym czasie robił rewolucję w mieszkaniu. Malował wszystkie trzy pokoje, pakował rzeczy w kartony, przestawiał meble... Arya pakowała nosek gdzie się dało. Była w swoim żywiole, Eddie już mniej, podobno często się chował i nasłuchiwał, co się dzieje. No nic, przetrwał, a w tej chwili wyleguje się na sofie. Czeka ich jeszcze "pomaganie" w montowaniu nowych mebli. W lutym będą jeszcze miały spokój, a w marcu ogromną rewolucję <strach> Do następnego zamówienia dorzucę Feliway i podepnę zawczasu. Ciekawe, jak to będzie z dwoma kotkami i maluchem w domu, ale jestem dobrej myśli, bo to przecież takie poczciwiny...
Zdjęcia, lekki miszmasz :->
Pomagam Pańci kolorować.
Jakoś na przełomie października i listopada mieliśmy przy oknie plagę biedronek <mrgreen>
A to z Halloween:
Inspektor opróżniania zmywarki <święty>
Ten drapak dawno miał zniknąć, ale Chłop wciąż się lituje i trzyma go w sypialni
Jedna z najlepszych miejscówek to moja poduszka ciążowa...
Jest Wigilia, a ja byłem grzeczny. Zamknę oczka, a gdy je otworzę, ten łosoś będzie mój...
Ech, skąpiradła...
Wyraźnych zdjęć z rozpakowywania prezentów oczywiście brak <lol>
Koniec <diabeł>
