Biedactwo, szkoda, że się tak boi obcych
Może inną osobę by inaczej odbierała i się tak nie bała.
Ja byłam w szoku zachowaniem Tamisia kiedyś. On generalnie, jak ktoś obcy przychodzi to ucieka od razu do sypialni na szafę i tam leży cały czas, aż obcy sobie pójdzie. Jak przyjedzie szwagier, którego zna (co się teraz zdarza raz na rok, bo dla niego do nas to teraz straszna wyprawa), albo rodzice to schodzi z szafy i przychodzi do salonu popatrzeć, więc nie ma już jakiegoś wielkiego stresa.
Ale raz przyjechał do nas kierownik budowy, który pierwszy raz do nas wpadł, jak już mieszkaliśmy i normalnie zachowanie Tamisia mnie tak zdziwiło, że nie spodziewałabym się tego po nim.
Jak on zobaczył Tamisia to zaraz chciał go z bliska zobaczyć, bo takiego wielkokota nie widział. Tami oczywiście był na szafie. Facet był wysoki więc Tamiś na szafie był na poziomie jego głowy. On go sobie pogłaskał. Tami nie uciekał. Potem siedzieliśmy w salonie, a Tami przyszedł do nas choćby ten Pan był u nas stałym bywalcem. A pierwszy raz go na oczy przecież widział. Wywalił się na podłodze i sobie leżał. Gość go nie raz pogłaskał. Było to dla mnie takie zadziwiające, bo to pierwsza osoba, którą Tami tak potraktował.
Może wyczuł, że gościu też jest zwierzolubnym stworem i nic mu nie grozi. Jak gadaliśmy to się okazało, że on też ma 3 koty i uwielbia też konie, na które często jeździ.
Tak, że po tym moim doświadczeniu jestem przekonana, że wszystko zależy od konkretnej osoby. Może gdyby do Liluszki przychodził ktoś inny, to nie reagowałaby aż takim strachem. Teściowa na pewno nie zasłużyła sobie na takie traktowanie, bo przecież nie zrobiła jej żadnej krzywdy, ale widocznie Liluszka sobie ubzdurała, że jej akurat nie lubi i dlatego się przed nią chowa. Musiałabym spróbować kiedyś, jak będziesz wyjeżdżała z inną osobą.