No właśnie sama nie wiem jak to opisać... <hm>
Syczenia, ani innych tego typu dźwięków już nie ma, ale dalej żyją sobie razem - i osobno. Harita zdecydowanie więcej go zaczepia :-) . Paca go łapą jak tylko ma okazję i na moje oko nie jest to agresja, a nieudana zachęta do zabawy :-) . Przy tym pacaniu nie kuli uszu, nie stroszy się, nie stawia grzbietu. Mały albo się zraził do niej i bawić się z nią nie chce, albo nie ma pojęcia o co jej chodzi

. Na zaczepki odpowiada totalną ignorancją lub wywalaniem się do góry brzuchem. Zdecydowanie preferuje wszystkie inne zabawki zamiast zabawy z przedstawicielem swojego gatunku <hm> .
Poza tym w domu mamy wesoło :-) . Mnie teraz trochę częściej nie ma, bo zaczęłam praktyki (anatomia! <mrgreen> ) i z dzieciakami zostaje Tomasz. Dzisiaj mi opowiadał, że Mały napędził mu niezłego stracha :-) . Harita spała jak zwykle w rozecie, a Brzdąc gdzieś zniknął... Tomek wszędzie szukał i znaleźć go nie mógł, po czym okazało się, że Lio śpi w najlepsze w szafie wywalony kołami zasypany w skarpetkach <lol> .
Harita się na nas pomału odbraża :-) . Znów zaczęła przychodzić na poranne mizianko

.