Urlopujemy się i jakoś na nic czasu nie ma 8-)
Skończyliśmy wreszcie remont kotłowni i garażu, ogarnęliśmy chaszcze jakoś i ledwo żyjemy <mrgreen>
Misie mają pełno wrażeń. Właściwie to Tobinek, bo Tamiś to tam woli sobie podrzemać, niż ekscytować się wróbelkami. Za to Tobinek to chyba nerwosol będzie musiał zażywać, bo nie dają mu żyć pierzaste, bezczelne stwory. Tobi nie ma kiedy się wyspać nawet, bo wciąż waruje przy oknie tarasowym i pilnuje wróbli, a one robią sobie jaja z niego. Nic a nic się go nie boją, podchodzą mu pod samą szybę i zaglądają prosto w nos. Niektóre to takie jakieś kamikadze, że próbują przelecieć nad głową Tobinka i walą z rozpędu w szybę. A Tobinek, biedactwo moje, cały sztywny siedzi przy tej szybie, a ogon to mu się chyba przekręci z tego latania na wszystkie strony
Na dworze za to obydwa włączają opcję szwędacza, tylko jakoś zawsze w dwie różne strony
Żeby nie zapeszyć, to tak po cichutku powiem Wam Cioteczki, że strasznie się cieszę, bo moje Tamisiątko schudło już 0,5 kg

Trzymajcie kciuki, żeby nadal ta tendencja się utrzymywała, bo jeszcze kilogram Tamisio musi zrzucić :-)
Tobinek jako dobry młodszy braciszek postanowił się chyba solidaryzować z Tamisiem i też schudł 200 g, moja chudzinka kochana
Tak sobie radzimy z upałami <mrgreen>
