Byczki dwa Tami & Tobi i na zawsze z nami Brysia*
- Becia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 10640
- Rejestracja: 22 lut 2012, 09:28
- Płeć: kobieta
- Skąd: opolskie
Re: Byczki dwa Tami & Tobi i na zawsze z nami Brysia*
Soniu, za odchudzanie Tamisia kciuki zaciskam <ok> <ok> <ok> <ok> Chociaż on mi się podoba taki duży <zakochana> <zakochana> <zakochana>
Piękne zdjęcia chłopaków <zakochana> <zakochana> <zakochana>
Piękne zdjęcia chłopaków <zakochana> <zakochana> <zakochana>
- Neta
- Posty: 1000
- Rejestracja: 12 mar 2015, 18:40
- Płeć: kobieta
- Skąd: Rabka Zdrój
Re: Byczki dwa Tami & Tobi i na zawsze z nami Brysia*
Moda na odchudzanie nawet Tamisia dopadła...? <shock>
Ale jak trzeba to zaciskamy kciuki mocno żeby waga leciała w dół a Tamiś był zdrowy i szczęśliwy <ok>
Morze głasków dla chłopaków

Ale jak trzeba to zaciskamy kciuki mocno żeby waga leciała w dół a Tamiś był zdrowy i szczęśliwy <ok>
Morze głasków dla chłopaków
- Sonia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 16876
- Rejestracja: 11 mar 2010, 09:51
- Płeć: K
- Skąd: Orzesze
Re: Byczki dwa Tami & Tobi i na zawsze z nami Brysia*
Ja nie wiem, dlaczego nam się takie rzeczy przytrafiają
Zrobiliśmy niedawno od frontu małą rabatkę, jeszcze się porządnie nie zakorzeniła trzmielinka a tutaj wracam wczoraj z pracy a pod nią wielka dziura wykopana. Przykopałam z powrotem a dzisiaj wracam z pracy i zonk znowu dołek wykopany a w dołu pod krzaczkiem mam trzy małe zajączki <shock>
Matkę to widzieliśmy rano jak się kręciła koło tej rabatki w niedzielę i rano kiedyś, jak Tż do pracy wychodził to widział, że zając duży przelatywał.
Nie podchodzę tam za bardzo, żeby ich nie przestraszyć i żeby ich matka nie porzuciła, bo co ja z nimi zrobię. Mam nadzieję, że przyjdzie je w nocy nakarmić. Tak mi ich żal, że tak na deszczu dzisiaj siedziały skulone. Już myślałam, żeby im tam coś dać, żeby miały się gdzie chować, ale nie wiem, czy jak matka poczuje, że tam ktoś coś postawił, to jeszcze przestanie przychodzić. Może ten krzaczek trochę osłania ich przed deszczem. Jak się zaczęło ciemno robić to widziałam przez okno, że sobie spacerki wokół krzaczków robiły, już nie siedziały takie skulone.
Muszę teraz miśki dokładniej pilnować, żeby nie chodziły tam, tylko trzymały się trawki od strony tarasu.
Zrobiliśmy niedawno od frontu małą rabatkę, jeszcze się porządnie nie zakorzeniła trzmielinka a tutaj wracam wczoraj z pracy a pod nią wielka dziura wykopana. Przykopałam z powrotem a dzisiaj wracam z pracy i zonk znowu dołek wykopany a w dołu pod krzaczkiem mam trzy małe zajączki <shock>
Matkę to widzieliśmy rano jak się kręciła koło tej rabatki w niedzielę i rano kiedyś, jak Tż do pracy wychodził to widział, że zając duży przelatywał.
Nie podchodzę tam za bardzo, żeby ich nie przestraszyć i żeby ich matka nie porzuciła, bo co ja z nimi zrobię. Mam nadzieję, że przyjdzie je w nocy nakarmić. Tak mi ich żal, że tak na deszczu dzisiaj siedziały skulone. Już myślałam, żeby im tam coś dać, żeby miały się gdzie chować, ale nie wiem, czy jak matka poczuje, że tam ktoś coś postawił, to jeszcze przestanie przychodzić. Może ten krzaczek trochę osłania ich przed deszczem. Jak się zaczęło ciemno robić to widziałam przez okno, że sobie spacerki wokół krzaczków robiły, już nie siedziały takie skulone.
Muszę teraz miśki dokładniej pilnować, żeby nie chodziły tam, tylko trzymały się trawki od strony tarasu.
- Sonia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 16876
- Rejestracja: 11 mar 2010, 09:51
- Płeć: K
- Skąd: Orzesze
Re: Byczki dwa Tami & Tobi i na zawsze z nami Brysia*
Chyba w nocy musiała być mamuśka i zabrała dwa zajączki, żeby je gdzieś przenieś, ale jednego zostawiła 
- Mago
- Super Admin
- Posty: 4597
- Rejestracja: 23 lis 2008, 20:28
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Warszawa
- Kontakt:
Re: Byczki dwa Tami & Tobi i na zawsze z nami Brysia*
Rany
na zajączkach to ja się zupełnie nie znam, ale może mama po tego ostatniego wróci jeszcze... trzech na raz nie dałaby rady zabrać...
- yamaha
- Genius Loci
- Posty: 23442
- Rejestracja: 01 maja 2012, 14:02
- Płeć: F
- Skąd: France
Re: Byczki dwa Tami & Tobi i na zawsze z nami Brysia*
Zajaczki male to sliczne sa w ogrodku <zakochana> <zakochana> <zakochana>
Ale straszne wredoty, podgryzaja wszystko co sie da
<diabeł>
Ale straszne wredoty, podgryzaja wszystko co sie da
- Sonia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 16876
- Rejestracja: 11 mar 2010, 09:51
- Płeć: K
- Skąd: Orzesze
Re: Byczki dwa Tami & Tobi i na zawsze z nami Brysia*
Znalazłam ciekawy i fachowy opis co z tymi zajączkami http://www.zwierzaki.org/index.php?topic=35308.45;wap2
On chyba został i będzie do niego raz dziennie zaglądać. Zające tak robią, że miot roznoszą w różne miejsca. Będę obserwować czy nic mu się nie dzieje. W tamtym roku też był jeden taki maluch, wyrósł i latał sobie w pobliżu i do nas też przychodził poleżeć pod choinką.
Wieczorem wstawię fotkę, bo z daleka zrobiłam, jak jeszcze były trzy. Przy czym dwa to się tak do siebie tuliły, a ten jeden to cały czas siedział z innej strony krzaczka, nie razem z tymi dwoma.
On chyba został i będzie do niego raz dziennie zaglądać. Zające tak robią, że miot roznoszą w różne miejsca. Będę obserwować czy nic mu się nie dzieje. W tamtym roku też był jeden taki maluch, wyrósł i latał sobie w pobliżu i do nas też przychodził poleżeć pod choinką.
Wieczorem wstawię fotkę, bo z daleka zrobiłam, jak jeszcze były trzy. Przy czym dwa to się tak do siebie tuliły, a ten jeden to cały czas siedział z innej strony krzaczka, nie razem z tymi dwoma.
- Audrey
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 6092
- Rejestracja: 30 cze 2012, 19:38
- Płeć: kobieta
- Skąd: Kujawy
Re: Byczki dwa Tami & Tobi i na zawsze z nami Brysia*
Piękni panowie dwaj. <serce> <serce> <serce>
U nas waga stoi w miejscu.
U nas waga stoi w miejscu.
- Kasik
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 5350
- Rejestracja: 24 lip 2013, 22:49
- Płeć: kobieta
- Skąd: Szczecin
Re: Byczki dwa Tami & Tobi i na zawsze z nami Brysia*
Marzenko, gdyby jednak coś Cię zaniepokoiło z tymi zajączkami to napisz do mnie na priv.
Pod Szczecinem mamy cudowną fundację "Dzika Ostoja", prowadzi ją para, mają duże doświadczenie z malymi zajączkami,
uratowali mnóstwo dzikich zwierząt, ja też podrzuciłam im w zeszłym tygodniu chorego gołąbka.
Nie mowię tutaj, żeby wieżć im zajączki, ale w razie czego mogłabyś zadzwonić po poradę :-)
Często się zdarza, że ludzie niepotrzebnie ruszają zwierzęta, przynoszą z lasu, myśląc, że są porzucone przez mamy,
a to nie zawsze tak jest. Trzymam kciuki za zajęczą rodzinkę <serce> <ok>
P.S. A Twoi chłopcy jak zawsze cudni <zakochana> <zakochana> <zakochana> <zakochana>
Pod Szczecinem mamy cudowną fundację "Dzika Ostoja", prowadzi ją para, mają duże doświadczenie z malymi zajączkami,
uratowali mnóstwo dzikich zwierząt, ja też podrzuciłam im w zeszłym tygodniu chorego gołąbka.
Nie mowię tutaj, żeby wieżć im zajączki, ale w razie czego mogłabyś zadzwonić po poradę :-)
Często się zdarza, że ludzie niepotrzebnie ruszają zwierzęta, przynoszą z lasu, myśląc, że są porzucone przez mamy,
a to nie zawsze tak jest. Trzymam kciuki za zajęczą rodzinkę <serce> <ok>
P.S. A Twoi chłopcy jak zawsze cudni <zakochana> <zakochana> <zakochana> <zakochana>
- Sonia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 16876
- Rejestracja: 11 mar 2010, 09:51
- Płeć: K
- Skąd: Orzesze
Re: Byczki dwa Tami & Tobi i na zawsze z nami Brysia*
Kasik na razie obserwuję. Znalazłam fajne informacje w necie i fachowe porady, jak i czym takie maluchy odkarmić w razie czego. To, że te maluchy są u mnie, to z tego co czytałam o zachowaniach zajęcy, to jest normalne. Matka po urodzeniu roznosi takie małe w różne miejsca, one nie mają zapachu, więc żadne lisy czy koty nie zagrażają im, bo ich nie czują, a matka przychodzi do nich, żeby je karmić dwa razy dziennie po 5-10 minut. Resztę dnia takie maluchy siedzą sobie ukryte w krzaczkach same. Będę więc patrzeć z okna jak one się czują. Matki na razie nie udało mi się przyuważyć, ale czytałam, że one zazwyczaj przychodzą na karmienie po zachodzie słońca i przed świtem, więc może dlatego trudno mi ją przydybać, żeby mieć pewność, że one są karmione.
Rano wydawało mi się, że te dwa zniknęły i został tylko jeden, ale jednak nie został sam ten jeden, bo dzisiaj wieczorem zauważyłam, że dwa są na pewno, tylko jeden się przeniósł pod jedną małą tujkę, a drugi lub dwa (nie widać dokładnie) przeniósł się z drugiej strony rabatki pod drugą tujkę.
Rano wydawało mi się, że te dwa zniknęły i został tylko jeden, ale jednak nie został sam ten jeden, bo dzisiaj wieczorem zauważyłam, że dwa są na pewno, tylko jeden się przeniósł pod jedną małą tujkę, a drugi lub dwa (nie widać dokładnie) przeniósł się z drugiej strony rabatki pod drugą tujkę.