„Wielkie otwarcie”
Po karczemnych awanturach, które regularnie przez całą zimę kocura odprawiały pod drzwiami wyjściowymi z domu, w końcu nastał TEN ich upragniony dzień.

Sezon polowań w tym roku został otwarty. A konkretnie, to owe, wyżej wzmiankowane drzwi zostały otwarte. Uroczyste przemówienie BabaJagi na tę okazję było krótkie i węzłowate: „Wychodzicie w końcu albo nie? Przeciąg łeb urywa!”. Odpowiedź gagatków też była krótka, węzłowata i taka sama, jak przy każdych otwartych drzwiach, które należałoby w miarę możliwości szybko zamknąć : „No przecież wychodzimy albo nie!”.
Ostatecznie pierwsza wyprawa zakończyła się, że tak to nazwę, „połowicznym sukcesem”. Aby nieco przyspieszyć decyzję, wierzgający Koko został wyniesiony do ogrodu „na rączkach”. Niunia w tym czasie zwiała do domu i schowała się za kanapą. Kolejność pstrykania fotek pokrywa się z kolejnością pojawiania się w drzwiach poszczególnych osobników.
