Mordimuś wczoraj postanowił spróbować czegoś nowego i wskoczył na tą szafkę która jest na zdjęciu za nim... nie wiem co go zainspirowało, ale zrzucił świecznik, który oczywiście potłukł się na milion kawałków, w środku była świeca w szklanym pojemniku, która wpadła do miski z wodą, miska się stłukła, woda się rozlała, armageddon...
Łobuz, po prostu łobuz.
I kolejny dowód na to, że jeśli kot "nigdy" czegoś nie robił to nic nie znaczy, bo w każdej chwili może się to zmienić...
