- - mam złe wieści, Muffinek jest chory....dzisiaj postawiłam na nogi doktora Słodkiego (moja wet - Lucy mieszka poza
Bydgoszczą a mój drugi doktor - Judek wyjechał na drugi koniec Polski)
- doktor Słodki otworzył w niedzielę swoje prywatne laboratorium i zrobił Muffinkowi wszystkie badania; a więc oczko - po podaniu środków narkotycznych ( kastracja) uaktywnił się wirus - herpes- i doszło do wirusowego zapalenia spojówki ze wskazaniem także na chlamydie, do tego doszły chore uszka - są zaatakowane przez drożdżaki, świerzbowca nie wykryto, ale ponieważ wczoraj mu myłam uszka i podałam do uszka atecortin, to mogłam spowodować mniejszą wykrywalność świerzbowca - chore uszka też mogły dodatkowo się przyczynić do wypadnięcia trzeciej powieki.....
- poza tym Muffinek drapie się po karczku przy uszkach i wydrapuje sobie swoje kręciołki ...powoli zaczyna przypominać indyka.....
- Muffinek dostał krople do oczek i uszu a także dostał pierwszą z trzech szczepionek z zylexis'em.... mam nadzieję ,że to pomoże , bo zejdę na zawał jak amen w pacierzu.... <hm>
- dodatkowo jutro wszystkie koty będą odrobaczane advocate, tak na wszelki wypadek, gdyby jednak był tam świerzbowiec.......
- jutro wieczorem przyjedzie Lucy z doktor Judykiem i jeszcze raz obejrzą i Muffinka i wszystkie koty z Sapciem na czele,,,,,a do doktor Słodkiego mam zaufanie bo został mi polecony przez moich "starych" lekarzy.......biedny Muffinek,,,
- tak jakoś ciężko mi na sercu, bardzo przeżywam każdą niedyspozycję moich zwierzaków....mam coraz bardziej powiększające się Wielkie Fiksumdyrdum na ich punkcie....