jejuuu dziękujemy , dziękujemy
Effy kocham strasznie, jest wręcz eteryczna ze swoim zachowaniem, bardzo delikatna i wrażliwa kotka. Ale i cwana. Dziś marudziła jak zwykle pod nogami męża żeby zlazł sprzed kompa i się nią zajął. zawsze jak on siada przed monitor to jest marudzenie, więc TŻ wstaje, kładzie się obok Effy gotów do harców, a Effy zrobiła takie coś : Mrrryt (wiecie jaki to dźwięk na bank) i bach na fotel prezesa rozsiadła się wygodnie mlasnęła, a teraz TŻ siedzi przed kompem na pufie, bo Prezesowa śpi <lol>
Uwielbiam ją i uwielbiam jej dziewczęcy pyszczek, ale.... Buka jest moim wymarzonym kotem, od x lat marzyłam o czarnej kotce, jak wiecie w tym wypadku była to miłość od pierwszego wejrzenia. A teraz jesteśmy we dwie. TŻ jest przez nią prawie niezauważany, przyjdzie czasem na zabawę, ale tylko ja mam prawo ją nosić bez pretensji, do mnie przychodzi do łazienki i siada na brzegu wanny, do mnie przychodzi spać, mnie wycałuje. Jest cała moja - albo inaczej - ja jestem jej ;) . TŻ w ogóle nie doświadcza tych dobrodziejstw z jej strony.
A teraz zaczynam się martwić bo 10 lutego wyjeżdżam na cały miesiąc. Moje dziewczynki zostaną same z TŻ i powiem szczerze już mi się ryczeć chce, strasznie będę tęsknić, wiem, że one też.
I boję się tego co będzie jak wrócę... miesiąc to długo.
a tu bonusik dla wielbicieli Buki ;)
