Melduję tylko cichutko, że nadal nic... Dziś rodzą się kocięta po rodzicach Eddiego, hodowca wrzuca bieżące relacje na Facebooka, są już cztery. Próbuję tłumaczyć temu mojemu Alienowi, że Eddiemu byłoby miło mieć w domu różowego kociaka, który urodził się tego samego dnia, co jego futrzaste rodzeństwo, ale on nic... Pierwszy dzień wiosny też do niego nie przemawia.
Ale by było fajnie mieć w domu kota, który urodził się tego samego dnia, co dziecko

Zwłaszcza, jeśli to młodsze rodzeństwo jednego z obecnych kotów

Ale nawet, jeśli Alien jakimś cudem wyrobi się jeszcze dzisiaj, to i tak nie będziemy teraz kupować trzeciego kota, więc to tylko takie marzenia ściętej głowy
