Strona 78 z 138

Re: Bulik Misiurno i Marcel Mazuria... trudna męska przyjaźń

: 25 paź 2016, 08:31
autor: yamaha
Dzis tez <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> :kotek:

Re: Bulik Misiurno i Marcel Mazuria... trudna męska przyjaźń

: 25 paź 2016, 08:38
autor: aurora80
Natashas pisze:Będę cały dzień wysyłać Wam dobre myśli i trzymać mocno kciuki :hug: Bądźcie dzielni <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok>

Aurorko wiedz, że tu na forum są same dobre duszyczki i my chętnie wspomożemy.. to z pewnością są bardzo duże kwoty, więc pamiętaj, że jesteśmy tu by sobie pomagać :roza:
Dzięki. Nie pisałam o kwestii kosztów chcąc uzyskać wsparcie, spokojnie sobie z tym poradzę :-) ale po prostu naszła mnie refleksja odnośnie kwestii, z którą się niejednokrotnie spotykam. Czasem ktoś szuka do adopcji kotka albo kupuje z pseudo pisząc, że niestety nie stać go na zakup z hodowli legalnej etc. Wszyscy wiemy o co chodzi ... Wtedy jest często złość, jak ktoś zwróci uwagę że życie kota z nami też kosztuje i że w sumie są to niemałe koszty. Rzeczywiście wydatki mogą nie być bardzo wysokie - np. Bulik w codziennym utrzymaniu jedząc suchą karmę (Orijen) i mokre raz na dwa dni (Moonlight) kosztuje mnie znacznie mniej niż Marcel , który jest małym głodomorkiem zjadającym kilka puszek dziennie <mrgreen> , koszty weta też mogą być symboliczne przez jakiś czas, zakładam że nawet przez kilka lat, ale mogą się zdarzyć i sytuacje inne, nieprzewidziane, których żadnej kici nie życzę i nagle może się okazać, że trzeba się liczyć z kosztami większymi od tych, które są ponoszone przy nabyciu kota z hodowli. Niejednokrotnie była o tym mowa na forum, więc to nic odkrywczego, ale jakoś tak o tym pomyślałam teraz. W sumie powinnam to może napisać w jakimś jeszcze innym wątku ale napisała o tym akurat u siebie i nie chodziło mi o nic innego :-)
No cóż ... Wracając do mojego Bunia to jestem nieco znerwicowana dzisiaj i mam nadzieję ogromną, że mój liliowy skarb wróci do siebie z naszą pomocą. Ponoć powinnam go już od jutra zacząć gimnastykować, co mnie przeraża. Nie wyobrażam sobie , przynajmniej dziś jeszcze, że jutro zacznę go ciągnąć za dopiero co operowane nóżki <shock>
Natashas, nasz pan doktor, zanim pokazaliśmy zdjęcia, słysząc o tym na co zwrócili uwagę inni lekarze od razu spytał czy Bulik jest kastrowany , wyraźnie to ze dobą powiązał i kazał się nie martwić tymi niezrośniętymi zrostkami. Oczywiście z tym też się wiążą pewne ryzyka ale ...

Re: Bulik Misiurno i Marcel Mazuria... trudna męska przyjaźń

: 25 paź 2016, 08:39
autor: aurora80
Bardzo wam mocno dziękuję za myśli o naszym B. I kciuki <serce> Jesteście niezastąpieni <zakochana>

Re: Bulik Misiurno i Marcel Mazuria... trudna męska przyjaźń

: 25 paź 2016, 08:49
autor: Beate
:kiss:

Re: Bulik Misiurno i Marcel Mazuria... trudna męska przyjaźń

: 25 paź 2016, 09:02
autor: ozon
Kciuki mocne za operację i za ćwiczenia <ok> <ok> <ok> <ok> Niech się wszystko uda <ok> <ok> <ok> <ok>

Re: Bulik Misiurno i Marcel Mazuria... trudna męska przyjaźń

: 25 paź 2016, 09:07
autor: manita
Trzymaj się kotku :kotek: . Mocne kciuki <ok>

Re: Bulik Misiurno i Marcel Mazuria... trudna męska przyjaźń

: 25 paź 2016, 09:21
autor: norka
wielkie kciuki za szybki powrót do zdrowia koteczka <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> :kotek: :kotek: :hug:

Re: Bulik Misiurno i Marcel Mazuria... trudna męska przyjaźń

: 25 paź 2016, 10:15
autor: aurora80
sandra pisze:Buliczku kochany, kciuki kciuki kciuki za Twoje biedne łapki :kotek: :kotek: :kotek:
I jeszcze buziak dla Wiewora <serce>
Z tym buziakiem dla małej terrorystycznej Wiewióry może być problem, bo on głównie wykorzystuje ludziów do mizianek ale nic w zamian z siebie nie chce dawać <mrgreen> A poza tym Wiewiór się chyba ostatnio w bobra zamienia bo upodobał sobie rozpłaszczanie się w mokrej wannie...aż muszę przed nim łazienkę zamykać. Okrutnie go kałuże w wannie fascynują <lol> Być może szykuje się do ucieczki na zewnątrz bo i godzinami na oknie przesiaduje i czai się na ptaki <zakochana>

Re: Bulik Misiurno i Marcel Mazuria... trudna męska przyjaźń

: 25 paź 2016, 10:37
autor: Limonka
aurora80 pisze: Z tym buziakiem dla małej terrorystycznej Wiewióry może być problem, bo on głównie wykorzystuje ludziów do mizianek ale nic w zamian z siebie nie chce dawać <mrgreen>
Ha, to jednak musi być coś w genach. Luke uwielbia jak się go głaszcze i mizia, ale całowanie jest bardzo fe, piszczy przy tym jakby mu się krzywda działa, zwłaszcza w czółko <lol>

Re: Bulik Misiurno i Marcel Mazuria... trudna męska przyjaźń

: 25 paź 2016, 11:37
autor: aurora80
Limonka pisze:
aurora80 pisze: Z tym buziakiem dla małej terrorystycznej Wiewióry może być problem, bo on głównie wykorzystuje ludziów do mizianek ale nic w zamian z siebie nie chce dawać <mrgreen>
Ha, to jednak musi być coś w genach. Luke uwielbia jak się go głaszcze i mizia, ale całowanie jest bardzo fe, piszczy przy tym jakby mu się krzywda działa, zwłaszcza w czółko <lol>
Taaaak, piszczenie (a właściwie popiskiwania) to najlepsze określenie na zwyczajowe dźwięki wiewióra. Jak chce pokazać, że trzeba mu dać papu to wtedy nie ma siły nawet popiskiwać tylko otwiera pyszczka i się gapi wzrokiem biednego głodzonego kotka <lol>