Ja dobrze zapamiętałam jaka to jest zgodna pozycja z lekcji po dyskusji z Creme, wraz z omówionymi zdjęciami, wiem też, że fotka z rynny pokazywała "niecne" cele Tori. A w rozecie wczoraj spały nie dotykając się prawie wcale, każda na swojej połówce i w swojej ulubionej pozie - jeszcze jest to możliwe przy ich gabarytach, żadna nie miała " władzy" nad większą częścią rozety i obserwując ich dzremkę nie widziałam z żadnej strony zakusów, aby rozetę przejąć - to był równy uczciwy podział, bez próby wypchania. Kotki ja się wyspały to opuściły rozetę równocześnie.
Co do zabaw -, jak się gonią to łatwo przewidzieć kiedy nastąpi atak - i tak, wkraczam z dwiema wędkami i jak szalona próbuję zabawiać dwa koty, przy czym rzeczywiście Tori ma w nosie podział i chce WSZYSTKO więc zajmuję ją najpierw bardziej, a ponieważ Tori z reguły idzie na chwilę pomiętosić swoją ofiarę, to w tym czasie mam kilka minut tylko dla Effy, muszę w bardzo przemyślany sposób organizować te zabawy, bo Effy się wycofuje nawet ze swojej zabawy jeśli pojawia się młoda, młoda poluje na wszystko, a Effy tylko przygląda się, ale jak ma wędkę tylko dla siebie to bawi się jak wtedy kiedy była dzieckiem - jest szaleństwo

.
Czasem się bawią w berka, uważnie obserwuję te ich gonitwy, bo wiem, że od tego się zaczyna gryzienie, ale przez kilka dni było tak, że był tylko berek, żadnego atakowania - do wczoraj, takie podbieganie, przystawanie - takie w pozycji lekko przyczajonej, a potem goniła ta co przed momentem uciekała. To po zakupie Feliwaya takie gonitwy się pojawiły częściej, choć kilka razy się zdarzyło przed zakupem, ale bardzo rzadko.
Problem polega na tym, że Effy wyskakuje na młodą znienacka, bez uprzedniej zabawy. Po prostu dobiega (pewnie chwilę wcześniej się czai, ale nie umiem tego wyłapać) do niej i bach powala i zaczyna gryźć. Młoda wieje, ale Effy już jest nakręcona na polowanie i wtedy też wchodzą w grę zabawki, żeby tę energię rozładować i niech sobie ta moja kota porządnie zapoluje, ale nie nie Tori.
Chciałabym im dawać po takich zabawach jakieś smakołyki, ale jak wiadomo Effy to niejadek, je suchą karmę, moonlighty i wołowinę, a Tori zaczęła jeść jak Effy, bo na początku jadła wszystko, a teraz księżniczkuje. Nawet kurczak już nie przechodzi, a był smaczny zupełnie niedawno. W takiej sytuacji mam ograniczone pole do popisu. Do czego zmierzam - długa droga przed nami i jestem bardzo niezadowolona, że mnie nie będzie przez cały miesiąc, bo TŻ choć kocha koty strasznie nie siedzi z takim zapamiętaniem na forum i nie edukuje się tak, z reguły to ja go informuję o tym co wyczytam, a wiadomo, że część tej wiedzy umyka, bo nie jestem w stanie streszczać każdego posta. On mniej je wyczuwa, ich nastroje i to czego chcą.
W każdym razie bardzo dziękuję za wszelkie rady

. Naprawdę staram się wcielać je w życie, uczę się kociej natury, ale jestem świeżą kociarą i długa droga przede mną - nie miałam okazji się napatrzeć na kocie życie zbyt długo

I wszystkie rady, metody, zabawy są bardzo jasno napisane :-) , nie wiem w jaki sposób ja piszę posty, może nie zawsze dokładnie opisuję relacje dziewczyn i wychodzi, że nie rozumiem <oops> .