Ale chciałam się z Wami podzielić moimi nowymi poczynaniami względem Fibi.
Jak wiadomo, ciągle leczymy ją sterydami, żeby powstrzymać krwawienie z jelit, efekty są, ale wciąż pojawia się krew, co boli mnie tak samo jak i ją samą.
Postanowiłam zrobić coś niekonwencjonalnego ... Fibi chodzi na seanse bioenergoterapii. Terapeuta potwierdził schorzenie jelit i teraz co sobotę będzie miała leczenie.
Jestem pełna nadziei, że to jej pomoże. Ja w ten sposób leczę moje dolegliwości i jeżeli u niej będzie taka poprawa jak u mnie, będę przeszczęśliwa.
Wiem, że wiele osób podchodzi do bioterapii z dystansem, ale na własnej skórze stale przekonuję się, że nie warto się poddawać, gdy leczenie tradycyjne nie daje ulgi.