Strona 789 z 834

Re: Byczki dwa Tami & Tobi i na zawsze z nami Brysia*

: 26 mar 2019, 14:16
autor: Sonia
Chyba będziemy mieli w tym roku problem z wychodzeniem naszych miśków na dwór :((((
Przychodzą do nas dwie koteczki, one niby są od sąsiadów, którzy mieszkają 100 m od nas, ale jak to na wsi, oni nie uznają "więzienia" kotów w domu i one sobie chodzą gdzie chcą. Na dodatek moja sąsiadka za płotem zaczęła im jedzonko dawać, wpuszczać do domu na noc jak chcą zostać i one są takie proludzkie, że w ogóle się nie boją. Nie mam pojęcia jak je przeganiać, żeby do nas nie przychodziły. Tupanie nogami i klaskanie powoduje, że one tym bardziej przychodzą i się kładą pod nogami, żeby je głaskać. No serce mi pęka, że nie mogę ich wymiziać. Najgorsze jest to, że Tobi strasznie na nie reaguje :(((( Tamisiowi to zwisa i powiewa, w ogóle na nie nie reaguje. Za to Tobinek ostatnio razem z Tamisiem leżeli w kuchni na blacie przy oknie i jedna z tych koteczek wskoczyła im na parapet z dworu. Tobi dostał takiego szału, że zaczął sapać, miauczeć, aż ostatecznie walnął z całej siły łapą w szybę. Tamiś biedny wystraszył się Tobinka i uciekł. Nie mam pojęcia jak mam reagować w takich sytuacjach, żeby czasem nie popsuły się relacje między chłopakami. Czy mam go zabierać z tego okna od razu, żeby już nie patrzył czy zostawić go aż się sam uspokoi. Boję się co będzie, jak się tak na dworze spotkają. Raz już przyszła ta kotka, jak byli akurat na dworze. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że ona tak do nas przychodzi. Zobaczyliśmy jak ona sobie idzie przez taras, przeszła koło Tamisia choćby nigdy nic. Dobrze, że w tym czasie Tobi był przy tujach i był tam wpatrzony w jakieś ptaszki i ją nie widział. Za to ona przybrała pozę, choćby chciała tam do Tobinka podbiec. Zastawiłam jej drogę i wtedy ją spłoszyliśmy, żeby uciekła furtką na zewnątrz. Nie przypuszczałam, że Tobi może tak agresywnie reagować na inne koty na swoim terenie. O ile chodzą one w oddali, to tylko je obserwuje i nie widzę, żeby go to mocno denerwowało, ale już z bliska to zupełnie co innego.
Chyba kupię jakąś psikawkę na wodę na śmingusa i z bólem serca, ale będę musiała jakoś tak odstraszać te kotki, żeby nas omijały. Trochę wody im krzywdy chyba nie zrobi. Muszę patrzeć na dobro swoich chłopaków. Chyba, że macie jakieś inne pomysły :hm:

Re: Byczki dwa Tami & Tobi i na zawsze z nami Brysia*

: 26 mar 2019, 15:56
autor: Mago
Soniu, jedyne co mi przychodzi do głowy to postawienie fajnej woliery, nie wiem czy Wy macie jakiś taras? Może połączyć taras i rozbudować go o większy fragment woliery dla kotów. Macie zmysł do majsterkowania, artykułów budowlanych jest w tej chwili ogrom, wierzę, że wymyślicie coś, co będzie estetyczne i zrobicie to tak, że reszta ludzkości będzie zazdrościć. Od razu Ci mówię, że kotów nie upilnujesz. Ani swoich, ani cudzych. Będziesz wiecznie w nerwach. Obce koty będą przychodzić.
Inna sprawa: lada moment pewnie te kotki zajdą w ciążę :(((( , jak sąsiedzi fajni, to może zagadać z nimi o kastracji? teraz w marcu-kwietniu są dofinansowania, są bony na darmowe zabiegi, trzeba by się zorientować.
Wracając do sprawy to Tami zachował się normalnie, chwała, że nie doszło jeszcze do bójki bo może się to skończyć poważnymi uszkodzeniami ciała. O białaczce i innych nie wspominam, bo zakładam, że towarzystwo doszczepione odpowiednio skoro bryka na zewnątrz :)
A Wy macie ogrodzony teren? Te obce kotki przez siatkę przechodzą?

Re: Byczki dwa Tami & Tobi i na zawsze z nami Brysia*

: 26 mar 2019, 17:03
autor: yamaha
Nie upilnujesz kotow, Mago ma racje, to PEWNE.
Tobi reaguje na "inwazje intruza", to chyba normalne zachowanie....
Missy bardzo pilnuje swojego terenu, goni okropnie jak tylko sie jakis "obcy" poajwi (na szczescie najczesciej "obcy" jest ptakiem albo wiewiorka, wiec nie ma mowy o blizszym spotkaniu).
Dwa czy trzy razy wszedl mi na teren "obcy" kot, gdy Missy byla na dworze - zostal moze pol minuty, Missy pedzi jak wariat i przegania.... a ze to duzy (w koncu brytyjski) kot, do tego jeszcze puchaty, to zwiewaja przed nia gdzie pieprz rosnie.....

Moze i te "sasiedzkie" koty by sie baly i uciekaly, jakby je Tobi pogonil, ale nie wiem jak (ani czy powinnas) to sprawdzac.
Nie wiem, co poradzic.

Re: Byczki dwa Tami & Tobi i na zawsze z nami Brysia*

: 26 mar 2019, 17:26
autor: Dorszka
Marzenko, a ogród macie ciągle nieogrodzony?

Re: Byczki dwa Tami & Tobi i na zawsze z nami Brysia*

: 26 mar 2019, 17:31
autor: Anka
U nas jest szlak wędrówki kilku okolicznych kotów. Nic na to nie poradzę mimo ogrodzenia. Sarny też się pojawiają. Koty moje śledzą przez okna i niby pilnują. Bliskie spotkanie przez szybę Nori też miała, ale koty patrzyły na siebie przez chwilę i obcy sobie poszedł i na tym się skończyło. Chyba mają pakt o nieagresji, bo nie ma oznak złego zachowania po żadnej ze stron.

Re: Byczki dwa Tami & Tobi i na zawsze z nami Brysia*

: 26 mar 2019, 17:44
autor: Dorszka
Jeśli jest ogrodzeni, można przy nakładzie dodatkowej pracy uniemożliwić obcym kotom wejście na posesję. Chyba, że to ogrodzenie z szeroko ustawionymi szczeblami. Jeśli to siatka, jest to do zrobienia. Inaczej pozostaje zasłonięcie okien na wysokości kocich głów w najbardziej newralgicznych miejscach.

Re: Byczki dwa Tami & Tobi i na zawsze z nami Brysia*

: 26 mar 2019, 19:34
autor: Sonia
Teren mamy ogrodzony typowymi panelami metalowymi do tego zrobilismy płotki z dwóch stron domu, żeby ograniczyć kotom teren w zasięgu naszego widzenia ok. 300 m2. Do tego mamy zrobioną siatkę przed tujami, żeby nie wchodziły za tuje. Nie chcialabym robić im woliery, bo to nadal klatka, a tak mają gdzie biegać. Te płotki ograniczające teren są na wysokość 1 m więc dla dachówek to żaden problem przeskoczyć. A na teren wchodzą pod bramą wjazdową, tam jest sporo luzu z którym nic nie zrobię.

Re: Byczki dwa Tami & Tobi i na zawsze z nami Brysia*

: 26 mar 2019, 20:06
autor: Mago
To nie widzę rozwiązania, które zapewni bezpieczeństwo Twoim kotom przy jednoczesnym dostępie do świeżego powietrza a Tobie spokojną głowę :((((

Re: Byczki dwa Tami & Tobi i na zawsze z nami Brysia*

: 26 mar 2019, 21:43
autor: Joasia
Mieliśmy podobny problem po zamieszkaniu w nowym domu.

1. Najpierw wykastrowałam kota, który ma szlak przez nasze podwórko. Cóż on wyprawiał przed moimi kocicami przed zabiegiem.... tarzanie,
śpiewanie, wskakiwanie i obsikiwanie każdego okna przed moimi kocicami.
2. Sytuacja zmieniła się, kiedy pewnego razu Kali wraz z Mojrą jednocześnie zaskoczyły go i porządnie pogoniły.
3. Czasami specjalnie "wypuszczam" moje kocie ogary na Rudasa, ale przynajmniej dwie. Bo niestety/stety Rudas się zadomowił, czuje się pewniej i
przychodzi na ranne posiłki ( z jednej strony to kłopot, z drugiej - mam możliwość odrobaczania Rudasa).
Wydaje mi się, że większym stresem dla moich kotek byłoby nie móc rozwiązać po kociemu wkroczenia obcego kota na ich terytorium,
aniżeli właśnie przegonienie tegoż kota.

4. W programie "Kot z piekła rodem" widziałam harmonijkowe roletki montowane od dołu okien. Kot nie reagował na intruzów, bo ich po prostu nie
widział.
I psikawki montowane w ogrodzie na szlaku obcych kotów, które włączały się "na ruch" i tryskały wodą na zwierząta w tym miejscu przechodzące.
To skutecznie odstraszało obce koty.

Niestety mogą popsuć się relacje Tobiego i Tamisa. To, że jeden nie reaguje gwałtownie nie oznacza, że go to nie stresuje. Pomijam skutki stresu u każdego z nich.
Jeśli ta kociczka jest przyjazna, spróbuj ją wysterylizować, ale później nie karm i nie przyzwyczajaj do miziania. Tym bardziej, że jak piszesz miseczki z jedzeniem są na sąsiednich podwórkach.

J.

Re: Byczki dwa Tami & Tobi i na zawsze z nami Brysia*

: 26 mar 2019, 22:23
autor: Sonia
Ja nie glaszcze, nie dokarmiam, ani w żaden inny sposób nie zachęcam tych koteczek. Sąsiadka je podkarmia i czasem przenocowuje u siebie. Pewnie się to skończy, bo ona 6 kwietnia odbiera z hodowli psa, więc się przypuszczalnie kotki obraza i przestaną do niej przychodzić. Mam nadzieję, że nie będą częściej zaglądać wtedy do mnie, tylko zaprzestana chodzić w nasz rejon. Moja sąsiadka je odrobaczyla na wszelki wypadek, bo ma dziecko, ale wykastrowac to ich nie możemy, bo one są czyjeś a nie całkiem bezdomne.