Cześć Wam, ile to się u nas dzieje <shock>
Duża codziennie okropnie męczy obie Łaciate. One przy tym bardzo beczą, bo ona ciągle im grzebie po brzuchach i woła Mniejszą, i razem kiwają głowami, i ciągle: "I jak myślisz?", "Są!", "Oj, chyba nic z tego...", Na pewno tak!", "Ale małe jakieś", "Ale czerwone", "Ale nie takie jak mają być", "A może dobre są?", i tak w kółko...
Najlepsze w tym oglądaniu i szukaniu jest to, że potem Duża podskakuje, i podśpiewuje, i podchodzi do mnie, i targa mnie za policzki, i coś mówi, że jakimś ojcem chyba będę. A potem NAPEŁNIA MISKI, i to nawet wtedy, jeśli dopiero co skończyłem jeść, i zawsze otwiera moje ulubione puszki! Trochę pękam, co to będzie z tym ojcem, czy dalej będę takie jedzenie dostawał, bo już to szarpanie po policzkach to jakoś wytrzymam, ale jedzenia jakby miało zabraknąć, to bym się martwił trochę...
W każdym razie powiedziała, że jeszcze kilka dni muszę poczekać, to ona z dziewczynami do lekarza pojedzie, i że wtedy to już z tym ojcem wszystko będzie jasne.
