Dorosłe kocisko dalej chore
Do tego zgodnie z ostrzeżeniami pani wet po wczorajszym zastrzyku Igorek dzisiaj zwymiotował, gdy nie było nas w domu. Chyba chciał być porządnym kotem i zrobił to na dywaniku przed kuwetą [za wycieraczkę sluży u nas puchaty dywanik łazienkowy z ikei- świetnie powstrzymuje CBE przed rozpełzaniem się poza okolice kuwety] W związku z tym zamiast po prostu zetrzeć chrupkową papkę z podłogi, musialam włączyć pralkę...
Teraz Iggy biega z Ozzim jak gdyby nigdy nic, ale z miauczeniem dalej problem, no i gardełko dalej chyba boli, bo przełyka z trudem. Jutro kolejna wizyta u weta.
Zaraz idę umyć im łebki z wczorajszego odrobaczacza, bo łażą z białymi irokezami, co strasznie ich irytuje- Iggy już ze 100 razy umył sie od stóp do głów, bo coś mu nie pasi w zapachu jego futerka, a do karku nie sięga <hm>