Re: Bulik Misiurno i Marcel Mazuria... trudna męska przyjaźń
: 26 paź 2016, 08:09
Forum o kotach, nie tylko brytyjskich, ich ludziach, i innych interesujących sprawach.
https://stareforum.pl/
Auroro, ja też wiem, jakie to są ciężkie chwile, takie nie do zapomnienia, mnie w każdym razie do dzisiaj ściska w gardle, jak sobie przypomnę pierwszą noc i pierwszy poranek po operacji Tajgi. Ale czeka Was jeszcze wiele wspaniałych momentów - takich też nie do zapomnienia - kiedy będą się pojawiały pierwsze oznaki, że Buliś wraca do siebie, że znowu jest tak jak kiedyś :-)aurora80 pisze:Buliczekwygląda jak kupka nieszczęścia. Leży w swoim kołnierzu gdzieś wpatrzony w dal, nieobecny, przykryty kocykiem, który zasłania jego ogolone biodro <shock> Jestr strasznie biedny. Ponoć zabieg poszedł sprawnie ale ... no wiecie... okropnie mi smutno i martwię się o niego. Najbardziej chyba o to jak on to wszystko psychicznie przeżyje - on jest naprawdę bardzo wrażliwy. Ożywia go jedynie widok wiewióra. O ile na nas nie patrzy to wiewióra obserwuje.
Dzięki wielkie <serce> Lekarz zalecił jednak męczenie Bulika od jutra. Dzisiaj jedziemy kontrolnie do naszego veta a od jutra jeszcze co dwa dni mamy jeździć na zastrzyki przeciwbólowe. On jest strasznie biedny ale i dzielny <zakochana> Tak mi strasznie smutno, tym bardziej, że on generalnie od pojawienia się Marcela u nas tak mi bardzo zgasł, wycofał się , po prostu mieszkał w naszym mieszkaniu a nie z nami... A teraz jeszcze coś takiego go spotykaozon pisze:Auroro, ja też wiem, jakie to są ciężkie chwile, takie nie do zapomnienia, mnie w każdym razie do dzisiaj ściska w gardle, jak sobie przypomnę pierwszą noc i pierwszy poranek po operacji Tajgi. Ale czeka Was jeszcze wiele wspaniałych momentów - takich też nie do zapomnienia - kiedy będą się pojawiały pierwsze oznaki, że Buliś wraca do siebie, że znowu jest tak jak kiedyś :-)aurora80 pisze:Buliczekwygląda jak kupka nieszczęścia. Leży w swoim kołnierzu gdzieś wpatrzony w dal, nieobecny, przykryty kocykiem, który zasłania jego ogolone biodro <shock> Jestr strasznie biedny. Ponoć zabieg poszedł sprawnie ale ... no wiecie... okropnie mi smutno i martwię się o niego. Najbardziej chyba o to jak on to wszystko psychicznie przeżyje - on jest naprawdę bardzo wrażliwy. Ożywia go jedynie widok wiewióra. O ile na nas nie patrzy to wiewióra obserwuje.
Zaczynacie ćwiczyć już dzisiaj, tak jak było planowane?
Życzę Ci dużo siły i myślę o Was ciepło. Bulisiu, trzymaj się chłopaku i dochodź szybko do siebie
Proszę sobie nie wyrzucać takich rzeczy, bo każdy kot to inaczej trochę działający organizm, a niektóre są po prostu wyjątkami. To znaczy wyjątkowy jest każdy, ale niektóre są jeszcze wjątkowymi wyjątkamiaurora80 pisze:Zresztą wiele myśli teraz przychodzi do głowy, jak np. czy nie był kastrowany w nieodpowiednim momencie, czy mogłam wcześniej się jakoś (?) zorientować etc.