Strona 80 z 254
: 22 mar 2012, 08:25
autor: Agnieszka7714
Danusiu, staram się do niego gadać przez cały czas, tym bardziej, że Vincuś "był" bardzo towarzyskim kotkiem. Gadam, chwalę go i och i ach, ale jak tylko podchodzimy do niego, to kot wstaje i odchodzi. Robi to tak "ceremonialnie" aby pokazać WARA ode mnie, ale patrzy z żalem w Twoją stronę i ten smutek.

. Jak jestem w domu to wołam go co chwilę i on przybiega, ale trzyma sie z boku. A jak pojawi się Fricco gotowy do zabawy, to od razu widać ten błysk w oku i igraszki. To takie dwie różne skrajności. Czasami wezmę go na siłę na ręce i nie pręży się zbyt mocno, wycałuję go i wyściskam i pogadam do uszka, ale to tylko kilka sekund, bo wiem, że chce zejść, więc puszczam go na "wolność". I teraz nie wiem, czy robić tak kilka razy dziennie, brać i przytulać na kilka sekund, czy cierpliwie czekać aż mu przejdzie samo.
: 22 mar 2012, 08:33
autor: Danusia
Aguś ja coś niby podobnego miałam z Kolorkiem ale ja i tak go tarmosiłam co chwilę i jak tylko wpadł mi w oko to całowałam w nochal mówiąc mu kocham ciebie słoneczko ty moje i tak cały cas do teraz i czasem jest tak ,ze wchodzę do pokoju Pauliny on niby śpi na półce i patrzy na mnie takim wzrokiem ło matko znowu ,a ja i tak podchodzę i go całuje w nochal i gadam swoje.
Cos tak jak Eliza i pan Sółek z radiowej starej trójki:
kocham pana panie Sółki ( oczywiście nawija Eliza)
na to Sułek : wiem cicho
<lol>
: 22 mar 2012, 10:43
autor: Witcha
U mnie wyglądało to tak, że w pewnym momencie się aż popłakałam, bo Nina przestała przychodzić na wieczorne udeptywanie, towarzyszyć mi w codziennych czynnościach (ja w kuchni obieram ziemniaki, Nina pod moim łokciem, ja składam pranie, Nina drzemie obok, ja .... Nina nieopodal, przenosiła się tylko za mną z pomieszczenia do pomieszczenia, jak mi tego brakowało!!!) była bardzo zdenerwowana, nie chciała się wogóle dawac głaskać, zmiana charakteru o 180 stopni, wyglądało to jak początki agresji wobec nas... nie ingerowałam, krzywdy Ryśkowi nie robiła, więc tylko pilnowałam, żeby tak zostalo... i któregoś dnia po prostu przyszła i się polożyła na biurku jak dawniej... nie podskakując nerwowo na każdy szelest. Chyba się wewnetrznie jakoś pozbierała
Akurat niedługo na sterylkę jechała. i po tej operacji jakby jej ktos zmienił charakter. Tuli się, mizia się, podstawia łepek do głaskania... I teraz mam dwa miziaki <roll> będzie dobrze, troszkę czasu i cierpliwości zdziała swoje... Głaski duże

: 22 mar 2012, 10:46
autor: Witcha
znów dwa razy...

coś robię źle ale nie wiem co...
: 22 mar 2012, 11:54
autor: Dorszka
sierpniowska pisze:znów dwa razy...

coś robię źle ale nie wiem co...
Trzeba poczekać cierpliwie, jak wszyscy na raz piszą, to post się dużej wysyła - nie wolno klepać z niecierpliwości "Wyślij" o raz drugi
Agnieszko7714, przepraszam za <offtopic>
Ja bym przytulała, często krótko, ale dopóki jest taka nieśmiała zachęta, to bym bezczelnie brała na ręce i przytulała

: 22 mar 2012, 12:28
autor: Agnieszka7714
Dorszko, bardzo dziękuję, w takim razie zagarniam Vincusia dla siebie i ściskam ile wlezie.

: 22 mar 2012, 12:49
autor: Dorszka
Agnieszka7714 pisze:Dorszko, bardzo dziękuję, w takim razie zagarniam Vincusia dla siebie i ściskam ile wlezie.

No tak z umiarem, ile wlezie to może jednak nie... <lol>
: 22 mar 2012, 12:55
autor: Sonia
Ja też nie mogę przejść nigdy obojętnie obok futer, no po prostu muszę wytarmosić i wycałować za każdym razem. Tż stwierdził, że on to tyle razy w życiu nie był całowany co te koty

: 22 mar 2012, 16:02
autor: Hannah2
Ja mam podobny problem z najstarszym kotem. Wycofał się izoluje się, nie przychodzi
Koty są zazdrosne - jak dzieci kiedy rodzi sie młodsze rodzeństwo.
U mnie to trwa juz prawie pól roku i sie nie zmienia, w dodatku jeden malec obrywa od niego regularnie po główce
Tworzy sie błedne koło bo wiadomo że najbardziej pieści sie kota który przychodzi, wtula sie itp. a nie tego co sie izoluje.
U ciebie dokocenie było niedawno, wiec może to przejściowe.
: 22 mar 2012, 16:13
autor: kotku
Trzymam kciuki Agnieszko <ok> Żadna ze mnie specjalistka od dokacania się i tak dalej, ale myślę, że to dobry znak, że Vincuś mimo swojego wycofania przychodzi i pokazuje, że po prostu trochę strzela fochy. Księżniczkuje

Może jak zobaczy, że dalej go kochasz i że wysilasz się trochę żeby go obłaskawić to szybciej mu przejdzie. Powodzenia.