Gosiu, super wiadomość, już sobie wyobrażam moją białą bestię w białym śniegu :-> Mam nadzieję, że w międzyczasie nie weźmie przykładu z Lucka... Nawet po cichu liczę na to, że Lucek w towarzystwie Leośka też da się wyprowadzić i się przekona, że pokazać się na mieście to nie obciach
Bea, zerknięcie przez TŻ to wielki komplement

Jak nudzę mojemu Krzyśkowi, że koniecznie musi zobaczyć któregoś z cudnych forumowych kotów, to nieodmiennie jęczy coś w stylu "Hania, one wszystkie są takie same, czy ten według ciebie jakoś się różni od poprzednich?" Ręce opadają...
Manitko, przecież Ty masz takiego kota, tylko trochę... hm... no szczupłego bardziej trochę <lol>
Tymabri, Gabcia zaliczyła najpierw szkolenie. Poza tym wiesz, pierwszy w jej życiu spacer z czworonogiem, więc strasznie była przejęta, co może hamowało "pociągalskie" zapędy

Co do pasztecika to nawet nie próbuję nie dać... W tygodniu dostają pasztet późnym popołudniem, jak dotrzemy z pracy, w weekend koło południa, bo mina jest jak widać, a odgłosy paszczą jeszcze lepsze

Hm, byłam 2 dni w Brukseli, służbowo, i masz rację, nie widziałam trawy ino kilka drzew równiusieńko rozpiętych na rusztowaniu specjalnym na płask i w pionie tak jakoś...
Kasiu, ustaliłyśmy z Dracanką, że ważą z Lulu tyle samo, więc wszystko zgodnie z planem

Ale babcia Krzyśka, która wpadła do nas wczoraj a poprzednio widziała małego w lipcu, wykrzyknęła "Co wy zrobiliście Julianowi (z niewiadomych powodów babcia upiera się, że tak właśnie nazywa się nasz kot

)?! Taki był zgrabny... Boże, taki już gruby jak to pierwsze nieszczęsne stworzenie..." <lol> Babcia uważa, że jedyną właściwą formą kota jest poczciwy dachowiec i nijak nie da jej się wytłumaczyć, że one tak mają, i właśnie tak jest im dobrze.