- Elle zawitał do nas już z całkiem świadomego wyboru; do pewnego czasu bardzo dużo podróżowałam, bywało tak , że pół roku pracowałam na drugiej półkuli a pół roku w Polsce no i zdarzyło się tak, że poważnie zachorowałam, po dwóch latach był nawrót choróbska i wyrok, każdy powrót w rejony amazonii grozi śmiercią...no to klops, bo jak tu żyć bez tych zapachów, smaków, klimatów....wtedy jeszcze wierzyłam, że nigdy tam nie wrócę i...na otarcie łez postanowiłam kupic małego lamparta - czyli kota bengalskiego, który chociaż w namiastce przypominałby mi dawne życie....
- Elle urodził się w jednej z hodowli warszawskich i nosił dumne imię Batian( tak ma w rodowodzie), na cześć afrykańskiego szczytu, zauroczył mnie swoim pięknym plamiastym futerkiem i głeboką zielenią oczu, jako małe kocię wychowywał się w normalnym domu, razem z rodziną ( bardzo wiele hodowli bengali ma osobne pomieszczenia dla tych kotów bo słyną one ze swej zywiołowości) a opiekunem bezpośrednim było ośmioletnie dziecko ,dzięki czemu mój lampart ma bardzo wytłumione swoje naturalne instynkty, w odróżnieniu do kotów brytyjskiech czy ragdolli, większość bengali ma ADHD, jest bardzo zaborcza i broni terytorium, na szczęście Elle wyrósł na bardzo łagodnego i niziastego kocurka a ponieważ jest kastratem to zminiłam mu imię właśnie na Elle, bo to ani facet ani kobieta tylko takie "TO "....
- kiedy zawital do nas natychmiast nawiązał jakąś niesamowitą więż z Almą, niemal od pierwszych chwil są nierozłączni, jest to przykład prawdziwej książkowej miłosci....Alma łaskawie układa się brzucholem do góry a Elle ją całą wylizuje, śpią zawsze razem, jedzą z jednej miseczki no i bardzo skoczny Elle zmienił niskopodłogowego ragdolla w kota niemal fruwającego, to on pokazal Almie jak wskakiwać na szafki, na hamaczek a nawet na wysokie szafy narożnikowe.....on nauczył Almę kopać dziury w ziemii, zrywać korę z brzozowych pniaczków i dziko galopować na oślep wte i wefte.....
- ale nie ma nic za darmo,,,niestety, ponieważ kiedy Elle do nas zawitał Alma miała już 6 miesięcy i nie była jeszcze sterylizowana ( jest klasy hodowlanej i zastanawiałam się wtedy czy nie założyć mini hodowli) a Elle był kocurkiem pełnojajecznym to padło na niego i w wieku zaledwie 7 miesięcy musiał zmienić swoją orientację seksualną....( nie chciałam dopuścić do mezaliansu, bo czy widział ktoś ragdolla w plamki???

)
- po jakimś czasie szok powyrokowy mi minał, Almę wysterylizowałam po pierwszej rujce, bo stwierdziłam, że życie bez ryzyka jest takie trochę bezbarwne i podróżuję dalej, zmieniłam tylko częstotliwość i długość moich wypraw.... :-)
-Elle ma wiele zasług w moim życiu, np to dzięki niemu miałam ostatni remont , bo stwierdził, że kto teraz ma tapety na ścianach? - i zaczął je zdejmować...a jak on zaczął to Alma mu pomagała...no mówiąc szczerze to włączyły się do tego projektu wszystkie koty i Pan Remontowy naprawde miał ułatwioną pracę, bo połowa tapety była już dokładnie zdrapana....
- dzięki Elle'mu wszystkie okna i balkon są dokładnie osiatkowane a wszystkie szafy i szafki zyskaja nowe , drewniane frezowane ramy, bo te stare...chm...zostały troszeczkę napoczęte i tutaj Tika bardzo mocno pomagała Ellemu - on wykonywał piękne skoki z podłogi na szafę łapiąc za frez pazurkami...a Tika wskakiwała kolejno - na krzeslo, potem z krzesła na szafkę i z szafki na szafę, następnie dokładnie obgryzala frez z tego co było nadszarpnięte przez Ellego i wypluwała kawalki forniru obserwując jak ładnie spadają...chm...jestem pełna podziwu nad poczuciem estetyki moich kotów.....
- Elle 16 listopada skończył dwa lata , jest średnim jak na bengala kotem, waży ok 5 kg...
- sto lat maleńki <serce> <serce> <serce>