Strona 9 z 186

Re: Liluszka

: 07 sty 2016, 13:39
autor: Sonia
Poszukaj dokładnie gdzieś pod meblami, w jakichś szparach, albo za poduszkami na kanapie. Jakoś mało realne mi się wydaje, żeby kotka taki wacik zjadła. Może go gdzieś wpakowała.

Re: Liluszka

: 07 sty 2016, 13:47
autor: yamaha
Tez mysle, jak Sonia, moze po prostu go gdzies "wyniosla".

Re: Liluszka

: 07 sty 2016, 13:53
autor: Sonia
Mój Tobinek to pierwszorzędny złodziej, co chwile coś kradnie ze stołu i wynosi <mrgreen>

Re: Liluszka

: 07 sty 2016, 14:11
autor: Luinloth
U nas nie takie rzeczy znikały, a nie wierzę żeby kot zjadł np. kartę do gry <mrgreen> Może przy okazji się dowiesz, gdzie ma swój schowek, bo ja na razie sekretu swojej koty nie odkryłam.

Re: Liluszka

: 07 sty 2016, 14:17
autor: Kamila
Przeszukałam wszystko, koce, poduszki, nawet swoje ubranie, bo to taki gazik o luźnym splocie, czepia się do ubrań, nie ma ;-( wynieść go nie mogła, bo kilkanaście minut wcześniej czyściłam jej nim oczka, potem spała na kanapie, obudziła się zmieniła pozycję w stronę tego wacika, tam był jeszcze taki bloczek który sobie lubi podgryzać i myslałam , że to mamle i widzę jak się oblizuje a wacika nie ma. Od razu do mordki dopadłam ale nic tam już nie było :(((( Mnie też nie chce się wierzyć że to zjadła, nawet jej uciełam kolejny taki kawałek żeby zobaczyć czy się nim nie zainteresuje i w ogóle nie zwracała na niego uwagi..... O losie, jeszcze taki stres przed zabiegiem. Wet kazał się nie martwić w razie czego wyjdzie z kupą, tylko kiedy???? i czy do tego czasu czegoś tam nie narobi w tym kocim brzuszku ;-( ;-( ;-( ;-(

Re: Liluszka

: 08 sty 2016, 12:51
autor: Kamila
no i po ptokach, sterylki nie było. Badania krwi nie za fajne wyszły i wet wolał nie operować, a jeszcze ten zafajdany gazik co to go Lisluszka pożarła. Wet stwierdził, ze lepiej poczekac aż go wydali (jeśli w ogóle) , zeby w razie czego nie trzeba było dwa razy ciąć <shock> Dostała kontrast i jutro jedziemy prześwietlać. W ogóle to wyniki krwi nie za dobre, może się ktoś zna i podpowie bo wet mówił, że sugerują stan zapalny ale sprawdzać będzie jutro po prześwietleniu (no i dziąsła czerwone)
WBC 22.7 norma 6.0-15.5
LYM 15.9 norma 1.0-5.0
LYM% 70.0 norma 20.0-55.0
GRA% 26.4 norma 35.0-75.0
RBC 9.19 norma 6.50-10.00
MCH 14.4 norma 25.9-34.0
RDW 18.0 norma 10-16

reszta w normie, ja się w internetach już naczytałam, że to białaczka ale wet uspokajał, że nie. Gorączki nie ma i ogólnie w brdzo dobrej kondycji jest. Nie wiem skąd takie wyniki :((((

Re: Liluszka

: 08 sty 2016, 13:05
autor: Sonia
A czy kotka miała pobieraną krew do badań po tej głodówce, co robiłaś z okazji planowanej sterylki?
Bo to też może zmienić niektóre parametry wyników, ale nie znam się których.
Dziąsła zaczerwienione to też jakiś stan zapalny, więc mógł się też odbić na wyniku.
Może ktoś zajrzy i będzie potrafił Ci coś doradzić.

Re: Liluszka

: 08 sty 2016, 13:11
autor: Kamila
nie, badania krwi robione były w czwartek ale na czczo, zjadłą kolację poprzedniego dnia ale śniadania już nie dostała. Właśnie przetrząsam forum w poszukiwaniu interpretacji wyników, no ale skoro wet się nie zaniepokoił tak bardzo to chyba nie jest źle. Czytałam, ze niektóre wskaźniki podwyższają się tez pod wpływem stresu, a Liluszka w silnym stresie była, bo ona w ogóle bojąca dusza jest. Krew też była gęsta, więc moze też słabo nawodniona była tego dnia.

Re: Liluszka

: 08 sty 2016, 13:13
autor: Sonia
Tak, stres też może się odbić na jakichś parametrach.

Re: Liluszka

: 08 sty 2016, 13:35
autor: Luinloth
Nam wetka mówiła, że koty często mają leukocytozę bądź leukopenię ze stresu - to po tym, jak u Eriski wyszła leukopenia (za mało leukocytów). Miewają też "z natury" podwyższone lub obniżone wyniki i jeśli cała reszta jest OK (w tym rozmaz), to nie ma to wpływu na odporność ani nie jest powodem do zmartwienia (nawet nas pocieszyła, że sama ma zawsze obniżone, a nie choruje z tego powodu więcej). I że gorsza jest anemia.
Dorszka bardzo fajnie tłumaczyła to w naszym wątku, zaraz poszukam:
Dorszka pisze:
Luinloth pisze:Nie, miałam termin na odrobaczanie, to zrobiliśmy morfologię przy okazji. Żeby mieć spokój, a efekt wyszedł odwrotny do zamierzonego :hammer:
Luinloth, jeśli jedynym niepokojącym parametrem była liczba leukocytów, w ogóle bym się tym nie przejmowała. Zdrowe koty bardzo często mają je poniżej kreski. Jak często piszemy, leczy się kota, nie papier. W przypadku Eris zrobiłabym tylko na wszelki wypadek test na białaczkę (ale już na pewno zrobiony, bardzo przepraszam, jeśli już Pani pisała, a ja przeoczyłam, ale jest Was naprawdę dużo <oops> ), i jeesli jej nie ma. przyjęłabym, że "ten model tak ma". W przypadku takich kotów nie podnoszą liczby leukocytów żadne magiczne sztuczki w postaci Zylexisów czy Beta-glukanu w jakiejkolwiek postaci. Po prostu u tych kotów jest to poziom stały, i jeśli są zdrowe, przyjmujemy , że u nich tak jest. Co innego, gdyby podniesione były jeszcze jakieś inne parametry. Tak dla przykładu z mojego podwórka - przy kastracji zrobiłam badanie kontrolne, pełny, diagnostyczny profil Kurczakowi, który wyszedł wzorcowo, z wyjątkiem lekko "nad kreską" ilości leukocytów. Kurczątko zawsze będzie miało taki wynik, bo ma wadę, przy której ma na pewno wyższy poziom bakterii w obrębie pyszczka/nosa, niż przeciętny kot. Radzi sobie z tym poziomem doskonale, i nie wkraczałyśmy z wetką z żadnymi lekami, "bo na pewno toczy go stan zapalny", bo kot jest zdrowy, co było widać na stole, i we wszystkich profilach na papierze. Ważny jest też rozmaz, jeśli przy obniżonej/podwyższonej liczbie procentowy udział poszczególnych frakcji jest prawidłowy, pozwoliłabym Eris spokojnie brykać, i nie męczyła jej kłuciami.

Ale może jest coś innego, o czym zapomniałam, to bardzo przepraszam :)