Strona 9 z 834

: 08 cze 2010, 11:04
autor: Pola
Sto lat dla Miśka :) Piękne stópki i kokarda pierwsza klasa <mrgreen>

: 08 cze 2010, 12:12
autor: kurai_yoru
Wszystkiego naj naj dla kotka !! :tort:

: 08 cze 2010, 12:43
autor: eve
najlepszego dla cudownego solenizanta :tort: :kiss:

: 08 cze 2010, 13:14
autor: kasia z gdyni
100 LAT dla eleganckiego jubilata, :tort: z wołowinki i zadowolenia z obsługi technicznej :party:

: 08 cze 2010, 15:58
autor: martha
Sto lat <klaszcze> :kotek:
A z kokardą mu bardzo do twarzy :-)

: 08 cze 2010, 18:31
autor: mimbla
:tort:
Mam nadzieję, że oprócz prezentu praktycznego, dostał też coś absolutnie niepraktycznego, na przykład kociego kabanosa :D Nie dość, że szybko znika, to jeszcze jest przez kota przetwarzany na coś absolutnie zbednego <lol>

: 08 cze 2010, 19:06
autor: Sonia
Dziękujemy bardzo wszystkim za miłe życzenia :-) Oczywiście kabanosiki dla obu kotków też były, ale zniknęły w oka mgnieniu <lol>

: 11 cze 2010, 18:54
autor: Vanicca
Spóźnione, ale szczere 100 lat! :redrose:

Strasznie mi głupio, że dopiero teraz <oops> , ale ostatnio czas mi przez paluchy ucieka...

: 27 cze 2010, 20:30
autor: Sonia
Witamy wszystkich po urlopie.
No i udało się pojechać i wrócić. Oba kotki jechały z nami do Zakopanego. Ponieważ źle znoszą zamknięty transporter jechały razem ze mną na tylnej kanapie samochodu (oczywiście oba kotki zaopatrzone są w szelki ze smyczą przypinaną do pasów samochodowych). Brysia jechała z nami drugi raz więc jakoś zniosła lepiej jazdę autem. Do szczęśliwych nie należała, ale umierać z tego powodu nie zamierzała. Przy jeździe powrotnej do domu to nawet położyła się na mojej nodze i zerkała przez szybę co się za oknem dzieje. Dodam, że normalnie jest to panna niedotykalska i żadne kolanka nie są akceptowane przez nią. Natomiast Tami bardzo źle znosił jazdę. Całą drogę bez ustanku bardzo szybko oddychał i wciskał mi głowę za plecy w kącik, żeby nic nie widzieć i nic nie słyszeć. W żaden sposób nie dało się go pocieszyć. Na miejscu od razu udało im się znaleźć super kryjówkę. Wyczaiły, że z boku wersalki jest szpara i oba weszły do pojemnika na pościel z tej wersalki. Ponieważ było tam pusto to dałam im spokój. Tym sposobem miały swój azyl i jak tylko słyszały jakieś dziwne dźwięki (np. przejeżdżające auto czy przechodzących obcych ludzi) zaraz pakowały się do wersalki. Po 3 dniach to już się właściwie zadomowiły i urządzały lepsze gonitwy niż w domu. Bardzo spodobał im się też wielki balkon, gdzie mogli polować na komary i wąchać tyle nowych różnych zapachów. Myślę, że jak się jedzie na dłużej to spokojnie można zabrać ze sobą kotki, ale jak miałabym jechać tylko na 1 tydzień lub krócej, to zostawiłabym je raczej w domu.
Na koniec dodam zdjęcia moich urlopowiczów <mrgreen>

Obrazek
Obrazek
Obrazek

: 27 cze 2010, 21:04
autor: madziulam2
piękne :)