A może kiedyś poleci.......Dziś zwaliła się z prawie 3 metrów na łeb.
Franek, Leon i Tosia
- Ania i Krzyś
- Posty: 362
- Rejestracja: 23 lis 2008, 22:01
- Kontakt:
- Ania i Krzyś
- Posty: 362
- Rejestracja: 23 lis 2008, 22:01
- Kontakt:
Huh...
Mamy niespodziankę...
Zamieszkał u nas kocurek. Trudno opisywać jego wygląd... Obejrzyjcie sami...
Kocurka Kotkowo roboczo nazwało "Gibon". Ma 9-12 miesięcy. Jest oczywiście pokrzywdzony przez los. Ma olbrzymie owrzodzenie prawej łapki (w trakcie leczenia). Poza tym łapka jest niewładna (najprawdopodobniej na skutek urazu) z praktycznie całkowitym zanikiem mięśni i zupełnie pozbawiona czucia. Kocuś podpiera się na niej tylko. Niewykluczone, że wymagać będzie amputacji.
Poza tym kotuś jest pod opieka weterynarza. Jest odrobaczony i odpchlony.
Kotek jest bardzo, bardzo brudny. Do tego stopnia, że trudno ocenić jego kolor. Poza tym ma bardzo sfilcowaną sierść. Bez wątpienia musi zostać ogolony do skóry. Na razie jednak, ze względu na to, że jest bardzo przestraszony i na to, że za oknem ciągle zimno, a jego raczej czekają częste odwiedziny w lecznicy, operację golenia odwleczemy.
Kotek jest bardzo spragniony ludzkiej bliskości i bardzo lubi mizianki. Jest ekstremalnie spokojny, choć nie wykluczamy, że przyczyna tego jest lęk.
Mamy nadzieję, że Kocurek zostanie z nami. Wszystko zależy od tego jak dogada się z naszymi ogonkami (na razie jest dramatycznie), od tego czy wytrzyma bez wychodzenia na zewnątrz (do tej pory, niewiadomo jak długo, żył na "wolności") i od tego czy będzie korzystał z kuwety (na razie jest z tym różnie).
Kocurek na razie mocno "pachnie kocurem", nie jest to raczej nic dziwnego - ok tygodnia temu przeszedł kastrację.
Nie ukrywamy, że chcielibyśmy, aby wszystko się poukładało...
Trzymajcie kciuki
PS> To pierwsze zdjęcia nowym aparatem, więc proszę o wyrozumiałość. Na razie wiem tylko gdzie przycisnąć migawkę
Poza tym kitowe szkło jest cieniutkie (cóż darowanemu koniowi...).
PS>> Nie gniewajcie się, że ta sama treść trafiła na Forum Małego Lwa. Nie bardzo mamy czas na pisanie.
Mamy niespodziankę...
Zamieszkał u nas kocurek. Trudno opisywać jego wygląd... Obejrzyjcie sami...
Kocurka Kotkowo roboczo nazwało "Gibon". Ma 9-12 miesięcy. Jest oczywiście pokrzywdzony przez los. Ma olbrzymie owrzodzenie prawej łapki (w trakcie leczenia). Poza tym łapka jest niewładna (najprawdopodobniej na skutek urazu) z praktycznie całkowitym zanikiem mięśni i zupełnie pozbawiona czucia. Kocuś podpiera się na niej tylko. Niewykluczone, że wymagać będzie amputacji.
Poza tym kotuś jest pod opieka weterynarza. Jest odrobaczony i odpchlony.
Kotek jest bardzo, bardzo brudny. Do tego stopnia, że trudno ocenić jego kolor. Poza tym ma bardzo sfilcowaną sierść. Bez wątpienia musi zostać ogolony do skóry. Na razie jednak, ze względu na to, że jest bardzo przestraszony i na to, że za oknem ciągle zimno, a jego raczej czekają częste odwiedziny w lecznicy, operację golenia odwleczemy.
Kotek jest bardzo spragniony ludzkiej bliskości i bardzo lubi mizianki. Jest ekstremalnie spokojny, choć nie wykluczamy, że przyczyna tego jest lęk.
Mamy nadzieję, że Kocurek zostanie z nami. Wszystko zależy od tego jak dogada się z naszymi ogonkami (na razie jest dramatycznie), od tego czy wytrzyma bez wychodzenia na zewnątrz (do tej pory, niewiadomo jak długo, żył na "wolności") i od tego czy będzie korzystał z kuwety (na razie jest z tym różnie).
Kocurek na razie mocno "pachnie kocurem", nie jest to raczej nic dziwnego - ok tygodnia temu przeszedł kastrację.
Nie ukrywamy, że chcielibyśmy, aby wszystko się poukładało...
Trzymajcie kciuki
PS> To pierwsze zdjęcia nowym aparatem, więc proszę o wyrozumiałość. Na razie wiem tylko gdzie przycisnąć migawkę
PS>> Nie gniewajcie się, że ta sama treść trafiła na Forum Małego Lwa. Nie bardzo mamy czas na pisanie.
- Aya
- Posty: 70
- Rejestracja: 24 lis 2008, 14:19
Jest śliczny, naprawdę śliczny :-) Na fotkach nie wygląda wcale na przestraszonego, raczej na dobrze zadomowionego i zadowolonego na maksa. Oczy ma przepiękne, takie świetliste. Trzymam kciuki za jego rozczulającą łapeczkę w opatrunku i za jego wyzdrowienie. Mam ogromną nadzieję, że rezydenci będą dla niego łaskawi i zaakceptują go bez zbędnych protestów !
- Ania i Krzyś
- Posty: 362
- Rejestracja: 23 lis 2008, 22:01
- Kontakt:
Dziękujemy wszystkim za ciepłe słowa. Kocurek jest u nas dopiero 2 dzień i zupełnie nie wiemy co z tego wyjdzie. Najbardziej przeraża nas incydent z siusianiem nie do kuwetki. Nie mamy pojęcia czy kocurek posiądzie umiejętność kuwetkowania.
Z łapeczką na 100% nie będzie dobrze. Wiemy już, że nigdy nie będzie władna i kotek nigdy nie będzie się w normalny sposób na niej poruszał. Łapunia jest zrotowana do wewnątrz i zgięta w nadgarstku tak, że kotuś staje właśnie na nim, kalecząc go strasznie. Zostaje tylko kwestia jak często będzie ją sobie ranił. Jeśli będzie się to powtarzać trzeba ją będzie amputować. Taki zabieg przyniesie mu wtedy ulgę.
Odnośnie umaszczenia trudno nam cokolwiek powiedzieć. Pod tym, co widać na zdjęciu są 3 cm sklejonego brudem, sfilcowanego futerka w kolorze ciemno szarym. Trzeba będzie mu to wszystko wystrzyc, bo on nawet nie ma się jak umyć, mimo, ze bardzo ochoczo do tego podchodzi.
Oczy rzeczywiście ma piękne w cudnym, niespotykanym kolorze.
PS> Jo’Ann – dziękujemy za uznanie tyle, że nam się ono zupełnie nie należy. Przysługiwać powinno dziewczynom (i chłopakom
) z Kotkowa, które wszystkie nasze miejskie kocie biedy zbierają, leczą i szukają im kochających domków. Gdyby nie oni z naszymi bezdomniaczkami byłoby naprawdę krucho. To oni znaleźli dom 400 kotom w ciągu niecałego półtora roku działalności. Dzięki nim wysterylizowano ponad 200 kotów (wyobraźcie sobie ile bezdomniaków z takiej ilości mogło się narodzić!). Robią coś nadzwyczajnego! I to im właśnie wszystkie ukłonu i brawa się należą. Niewiele jest w kraju tak prężnie działających grup pomagających kotom (pamietajcie, że to tylko zaściankowy Białystok!)
My jesteśmy tylko DSem (Domem Stałym), któremu trafiły się koty po przejściach. DSem jakich w Polsce wiele…
Z łapeczką na 100% nie będzie dobrze. Wiemy już, że nigdy nie będzie władna i kotek nigdy nie będzie się w normalny sposób na niej poruszał. Łapunia jest zrotowana do wewnątrz i zgięta w nadgarstku tak, że kotuś staje właśnie na nim, kalecząc go strasznie. Zostaje tylko kwestia jak często będzie ją sobie ranił. Jeśli będzie się to powtarzać trzeba ją będzie amputować. Taki zabieg przyniesie mu wtedy ulgę.
Odnośnie umaszczenia trudno nam cokolwiek powiedzieć. Pod tym, co widać na zdjęciu są 3 cm sklejonego brudem, sfilcowanego futerka w kolorze ciemno szarym. Trzeba będzie mu to wszystko wystrzyc, bo on nawet nie ma się jak umyć, mimo, ze bardzo ochoczo do tego podchodzi.
Oczy rzeczywiście ma piękne w cudnym, niespotykanym kolorze.
PS> Jo’Ann – dziękujemy za uznanie tyle, że nam się ono zupełnie nie należy. Przysługiwać powinno dziewczynom (i chłopakom
My jesteśmy tylko DSem (Domem Stałym), któremu trafiły się koty po przejściach. DSem jakich w Polsce wiele…
- Sowa
- Posty: 87
- Rejestracja: 25 lis 2008, 16:58
- Kontakt:
- Dorszka
- Administrator
- Posty: 6057
- Rejestracja: 22 lis 2008, 23:59
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Wrocław
- Kontakt:
Niech Wam nawet nie przychodzi do głowy, że o takie rzeczy można się gniewaćAnia i Krzyś pisze:Nie gniewajcie się, że ta sama treść trafiła na Forum Małego Lwa. Nie bardzo mamy czas na pisanie.
Dopiero przeczytałam - dokocenia oczywiście gratuluję, kocurek prześliczny. Może jeszcze z nóżką coś da się zrobić, czy sprawa jest raczej przegrana? Wielki zn niego szczęściarz, że trafił właśnie na Was
- Ania i Krzyś
- Posty: 362
- Rejestracja: 23 lis 2008, 22:01
- Kontakt:
Sprawa jest już przegrana. Kot ma uszkodzone nerwy w nóżce. Jest to przyczyna całkowitego niedowładu i olbrzymiego zaniku mięśni. Jak wiadomo i mięśnie i nerwy mają znikome możliwości regeneracji, a w takim jak ten przypadku, nie maja żadnych.
Co do pozostania kotka u nas. Powtarzamy, że sprawa nie jest do końca przesądzona i nie można na razie pisać o Gibonie jako o szczęściarzu. Wszystko zależy od sytuacji rezydenci-przybysz i od samego nastawienia „nowego” do życia w „niewychodzącym”, „kuwetkującym” mieszkaniu, tym bardziej, że dokocenie jest nietypowe. Musicie pamiętać, że to kot „podwórkowy” i w dodatku prawie dorosły.
Co do pozostania kotka u nas. Powtarzamy, że sprawa nie jest do końca przesądzona i nie można na razie pisać o Gibonie jako o szczęściarzu. Wszystko zależy od sytuacji rezydenci-przybysz i od samego nastawienia „nowego” do życia w „niewychodzącym”, „kuwetkującym” mieszkaniu, tym bardziej, że dokocenie jest nietypowe. Musicie pamiętać, że to kot „podwórkowy” i w dodatku prawie dorosły.

