Huh...
Mamy niespodziankę...
Zamieszkał u nas kocurek. Trudno opisywać jego wygląd... Obejrzyjcie sami...
Kocurka Kotkowo roboczo nazwało "Gibon". Ma 9-12 miesięcy. Jest oczywiście pokrzywdzony przez los. Ma olbrzymie owrzodzenie prawej łapki (w trakcie leczenia). Poza tym łapka jest niewładna (najprawdopodobniej na skutek urazu) z praktycznie całkowitym zanikiem mięśni i zupełnie pozbawiona czucia. Kocuś podpiera się na niej tylko. Niewykluczone, że wymagać będzie amputacji.
Poza tym kotuś jest pod opieka weterynarza. Jest odrobaczony i odpchlony.
Kotek jest bardzo, bardzo brudny. Do tego stopnia, że trudno ocenić jego kolor. Poza tym ma bardzo sfilcowaną sierść. Bez wątpienia musi zostać ogolony do skóry. Na razie jednak, ze względu na to, że jest bardzo przestraszony i na to, że za oknem ciągle zimno, a jego raczej czekają częste odwiedziny w lecznicy, operację golenia odwleczemy.
Kotek jest bardzo spragniony ludzkiej bliskości i bardzo lubi mizianki. Jest ekstremalnie spokojny, choć nie wykluczamy, że przyczyna tego jest lęk.
Mamy nadzieję, że Kocurek zostanie z nami. Wszystko zależy od tego jak dogada się z naszymi ogonkami (na razie jest dramatycznie), od tego czy wytrzyma bez wychodzenia na zewnątrz (do tej pory, niewiadomo jak długo, żył na "wolności") i od tego czy będzie korzystał z kuwety (na razie jest z tym różnie).
Kocurek na razie mocno "pachnie kocurem", nie jest to raczej nic dziwnego - ok tygodnia temu przeszedł kastrację.
Nie ukrywamy, że chcielibyśmy, aby wszystko się poukładało...
Trzymajcie kciuki
PS> To pierwsze zdjęcia nowym aparatem, więc proszę o wyrozumiałość. Na razie wiem tylko gdzie przycisnąć migawkę

Poza tym kitowe szkło jest cieniutkie (cóż darowanemu koniowi...).
PS>> Nie gniewajcie się, że ta sama treść trafiła na Forum Małego Lwa. Nie bardzo mamy czas na pisanie.