Meg zwana Kocinką

Zapraszam do prezentacji Waszych kotów, wszelakiej maści, rasy i pochodzenia :)
Awatar użytkownika
Danusia
Agilisowy Rezydent
Posty: 5837
Rejestracja: 18 lis 2011, 17:06
Płeć: Kobieta
Skąd: Warszawa

Re: Meg zwana Kocinką

Post autor: Danusia »

yamaha pisze:
atomeria pisze:A musisz się do niego wprowadzać?..
<rotfl> <rotfl> <rotfl> <rotfl> Atomerio, jestes wielka <lol>
Też tak uważam :ok: Agnicha mądra z Ciebie kobieta :ok: <mrgreen>

W takiej sytuacji najlepiej takiej zadbanej, domowej koteczce poszukać nowego kochającego domku ,życie ze zbójami i ich panem może szybko skrócić żywot Megusi :((((
Awatar użytkownika
kosanna
Posty: 1050
Rejestracja: 08 sty 2011, 12:37

Re: Meg zwana Kocinką

Post autor: kosanna »

Oj dziewczyny, że sobie zażartuję, a nie przyszło Wam do głowy, że może lepiej niech facet odda swoje koty, a nie ja swoją Meg, co to za rada dla zakochanej w swoim rasowym kocie forumowiczki??? A teraz już na poważnie: Tak dziewczyny, nie tyle muszę, ale chcę się wprowadzić tzn. kocham swojego kota, ale bardziej od niego kocham swojego faceta. Tzn. cel jest taki, aby ani faceta ani kota nie składać w ofierze, wariant życie za życie nie wchodzi w grę ;-)) , wybieram opcję facet i kot mój oraz jego dwa! Razem trzy! To są moje priorytety. Już mieszkaliśmy długo osobno właśnie ze względu na koty, ale chyba nie należę do tych osób, które chcą swoje własne życie złożyć w ofierze. Ta opcja też odpada, więc skupiam się na rozwiązaniu. To co Wam opisałam to był tzw. stan wyjściowy, obecnie koty ukochanego zwanego od tej pory Panem K. są odrobaczone i zaszczepione. Pchły i kleszcze po nich nie chodzą, ale mają szansę znowu się pojawić, chociaż pilnuję by były szczepione regularnie. Z racji tego, że są to koty wychodzące. I teraz tak: mój plan jest taki, że na początek Meg będzie zamknięta w jednym pokoju razem ze swoimi drapakami, kocykami itd. Koty Igor i Wiktor będą sobie krążyć na około i na początku będą ją mogły podglądać przez okno i oswajać się z jej zapachem. Potem mam zamiar zamocować siatkę na drzwi i dokarmiać je po obu stronach siatki stopniowo zmniejszając dzielącą je odległość. I teraz zadzwoniłam do hodowli z której wzięłam kota i dostałam od pani Izabeli kilka cennych uwag, o których nie pomyślałam, a które bardzo mi się przydadzą, więc jestem za nie wdzięczna. Obciąć Igorowi i Wiktorowi pazury i wysmarować je Profenderem za łopatkami, ponieważ to jest substancja, która działa też na larwy pasożytów. Problem polega na tym, że każdy kot, który wychodzi i upoluje np. mysz (nie musi jej wcale zjadać, jaja pasożytów są na futrze) narażony jest na kontakt z wszelkimi chorobami. Myszy przenoszą wszelkie możliwe choróbska, którymi mogą zarazić ludzi. Wydaje mi się, że Pan K jest dobrym człowiekiem - co ja gadam, nie tyle mi się wydaje ile wiem to na pewno, ponieważ przygarnął koty Igora i Wiktora. Igor i Wiktor są dziećmi kotki rasowej, która niewykastrowana uciekła z domu i pokrył ją jakiś dziki kot. Potem koty zostały wyrzucone i Pan K. je przygarnął. Tak a propos mała dygresja ostatnio kolejny nowobogacki sąsiad pana K wyrzucił wykastrowanego, rocznego persa, ale na szczęście znaleźli mu już dom. Takich właśnie ludzi uważam, za mało fajnych, kupują kota całkowicie nieprzystosowanego do życia na wolności (człowiek mu to zrobił) z niedrożnymi kanalikami, którego trzeba codziennie czesać, który przez swoją spłaszczoną mordkę ma słabe szanse w polowaniu, a potem go wyrzucają na bruk, bo im się znudził. Ale porzucam te dygresję kto jest dobry, a kto nie i kontynuuje swój wątek, bo z tym mam problem. A teraz co zamierzam zrobić dalej. Pani Iza poradziła mi, żeby później wprowadzać koty pojedyńczo do Meg na jej terytorium, czyli do jej pokoju najpierw tego łagodniejszego wydaje mi się, że to kot Igor, a później kota Wiktora pojedyńczo, żeby razem nie tworzyły stada i żeby się na Meg nie rzuciły. Oprócz tego moje kochane koleżanki zaopatrzyłam się w lizynę, którą podaję Meg, żeby wzmocnić jej odporność. Poszukam jeszcze u weterynarza jakiś innych suplementów diety i zakupiłam też praparat Feliway. Dzięki za informację o dziale dokocenie, idę sobie poczytać może coś jeszcze znajdę ciekawego, co mi pomoże... Buziaki!
Ps. Zauważyłam jedną ciekawostkę jak obserwuję Igora i Wiktora. Bardzo mnie lubią, w końcu to ja przynoszę im tego pysznego tuńczyka i bawię się z nimi latającą wędką z piórkami. Zauważyłam, że Igor ma jakby jakieś problemy neurologiczne jak wodzi za tymi piórkami wzrokiem, to nie rusza płynnie głową, tylko jakby był robotem, ma jakieś takie kwadratowe ruchy głową. I kot Wiktor się nim opiekuje tzn. jak nasypię im pokarm do miski to jak podchodzi kot Igor, to Wiktor się odsuwa pod warunkiem, że nasypuję też pokarm do drugiej miseczki, to wtedy idzie do tej drugiej. Kot Igor, ten co ma problemy z ruchami głową przeważnie trzyma się blisko domu, jakby mógł to by wcale nie wychodził. Lubi nocować w domu i załatwia się do kuwety (która wstawiłam). Jest też kotem, który ciągle udeptuje i jakby mógł to by nie schodził z kolan i od czasu do czasu udaje mi się mnie polizać (ratunku, cały czas mam w głowie te pasożyty, robi to oczywiście znienacka). Zdradzę Wam w sekrecie, że moim celem jest zrobienie z całej trójki kotów niewychodzących, ale nie mówiłam hmm nie pisałam tego głośno, mam nadzieję, że pan K tego nie przeczyta! ;-)) Pan K należy do tego rodzaju ludzi, którzy uważają że ostatnim miejscem, w który powinien przebywać pies, albo kot jest łóżko człowieka. Natomiast kotem, który bardzo lubi patrolować okolicę i znikać na dłużej jest kot Wiktor, który żeby było śmieszniej jest mniejszy i chudszy od kota Igora. Kot Wiktor jest też mniej "dotykalski", chociaż ostatnio mnie zaskoczył, bo wszedł mi na kolana i zasnął. I bardzo, ale to bardzo lubi bawić się w polowania. Tutaj nie pozwala wykazać się kotu Igorowi, dopiero jak sam się wybawi i zmęczy łaskawie ustępuje pola. Cieszę się na wspólne mieszkanie, bo żywię głęboką nadzieję, że się polubią, albo będą się przynajmniej akceptować i tolerować, zrobię wszystko co w moje mocy, żeby tak było. Jak się uda, to zamieszczę zdjęcia całej trójki na razie osobno, ale będę na bieżąco zdawać relację. :-D <serce>
Awatar użytkownika
yamaha
Genius Loci
Posty: 23442
Rejestracja: 01 maja 2012, 14:02
Płeć: F
Skąd: France

Re: Meg zwana Kocinką

Post autor: yamaha »

Nie chce Cie zniechecac, Kosanno, ale "domowych" i "niewychodzacych" kotow raczej z nich nie zrobisz :nie: :((((
Awatar użytkownika
Becia
Agilisowy Rezydent
Posty: 10640
Rejestracja: 22 lut 2012, 09:28
Płeć: kobieta
Skąd: opolskie

Re: Meg zwana Kocinką

Post autor: Becia »

Kosanno, z całego serca życzę Ci aby wszystko poukładało się po Twojej myśli :kwiatek:

ale
yamaha pisze:Nie chce Cie zniechecac, Kosanno, ale "domowych" i "niewychodzacych" kotow raczej z nich nie zrobisz :nie: :((((
Yamaha ma rację. To może się nie udać.
Awatar użytkownika
kosanna
Posty: 1050
Rejestracja: 08 sty 2011, 12:37

Re: Meg zwana Kocinką

Post autor: kosanna »

Dzięki Becia! :-) <serce>
Yamaha wiem, że to się może nie udać <oops> :(((( zimą można jeszcze zawalczyć, ale latem jak są wszystkie okna na tarasy pootwierane... trzeba byłoby siedzieć cały czas w zamkniętym domu... Tak sobie fantazjuję tylko...
Ps. Tak bym chciała wstawić te zdjęcia Igora i Wiktora zobaczyłybyście jacy są fajni! Może się uda...
Awatar użytkownika
yamaha
Genius Loci
Posty: 23442
Rejestracja: 01 maja 2012, 14:02
Płeć: F
Skąd: France

Re: Meg zwana Kocinką

Post autor: yamaha »

Wrzuc na fotosik na przyklad, nie trzeba sie rejestrowac ;-))
Awatar użytkownika
kosanna
Posty: 1050
Rejestracja: 08 sty 2011, 12:37

Re: Meg zwana Kocinką

Post autor: kosanna »

Obrazek

Dzięki! Jestem na fotosiku. Udało się. Przedstawiam państwu Wiktora i Igora! Wiktor jest rudy, a Igor szaro-biały!
Awatar użytkownika
yamaha
Genius Loci
Posty: 23442
Rejestracja: 01 maja 2012, 14:02
Płeć: F
Skąd: France

Re: Meg zwana Kocinką

Post autor: yamaha »

<zakochana> <zakochana> <zakochana>
Ale fajne chlopaki :kotek: :kotek:
Awatar użytkownika
kosanna
Posty: 1050
Rejestracja: 08 sty 2011, 12:37

Re: Meg zwana Kocinką

Post autor: kosanna »

Obrazek

A to jest moja królowa miłościwie panująca Meg zwana Kocinką, a przez pana K. zwana Megane ;-))
Awatar użytkownika
kosanna
Posty: 1050
Rejestracja: 08 sty 2011, 12:37

Re: Meg zwana Kocinką

Post autor: kosanna »

yamaha pisze:<zakochana> <zakochana> <zakochana>
Ale fajne chlopaki :kotek: :kotek:
Prawda? <mrgreen> :kotek: <serce> Mają różowe nosy, różowe poduszki i w ogóle och i ach! Myszy po domu harcują, a one wygrzewają się na kominku. Dom jest kanadyjczyk, więc drewniana konstrukcja i myszy z pola ciągną stadnie szczególnie teraz jak mróz chwycił. Koty polują tylko na te poza domem, a te które mieszkają w domu mogą czuć się bezpieczne. Pan K krzyczy: I za co ja je karmię?! Ale to cały pan K. tylko krzyczy i dokarmia. I łudzę się, że z Meg będzie podobnie tzn. jak będzie przebywać w domu to będzie "ich" Meg. W ogóle przez dom pana K przewinęło się też dużo znalezionych psów, dla których szukano domów. I w domu wszystkie zwierzęta żyły zgodnie, gorzej jak wyszły na dwór, wtedy psom włączała się opcja "Kot? Gonić za kotem!" Bo są jeszcze hmm ... psy tylko do tej pory jeszcze o tym nie wspominałam... Psy na okres dokocenia, a może i na stałe pojechały do rodziców. Pan K jest kochany, że się zgodził, bo psy kocha bardziej od kotów, można powiedzieć dużo bardziej, ale w drodze wyjątku dla Megane.... Tak, że będę Wam relacjonować przebieg działań wojennych z linii frontu, mam nadzieję, że szybko wywieszona zostanie biała chorągiewka po obydwu stronach barykady!
Zablokowany