No to i ja się do tematu podłączę.
Keya waży 5 100, dwa miesiące temu ważyła 4,400.
Wygląda na to, że bardzo dużo przez ten czas przybrała na wadze,
a nie jest przecież małym kociakiem.
Niestety wisi jej ta firanka na brzuszku i to całkiem duża.
Ostatnio znajomy zapytał czy nie jest w ciąży <strach>
Dało mi to do myślenia.
Byłam u wetki, powiedziała macając ją na wszystkie strony
,,ale panienka ma sadełka"
No to się pytam czyli, że jednak odchudzać
A ona śmiejąc się ,,nie ona jest po prostu duża i taka z tym śliczna,
mięsista i grubokoścista, łaputki grubaśne"
No i sama nie wiem. Też mi się podoba jaka jest.
No może tylko ten worek albo może aż...
No i wymyśliłam żeby ją właśnie przestawić tylko na bezzbożówkę.
Konkretnie na PONa kurczakowego bo chętnie je, tylko się bałam,
że będzie niewystarczający jako karma bytowa.
Ale z tego co Dorszko piszesz to można tak zrobić.
No bo moja Pysiulinda oczywiście też Britisha wcina jak na brysię przystało,
i chyba to on ją tak w krótkim czasie rozepchał.
Doświadczenia w kociej otyłości nie mam,
moja poprzednia brysia ważyła w porywach 3,5
nie wydzielałam jej nigdy jedzenia, miseczkę miała zawsze pełną
i sama trzymała linię
jeszcze tak sobie myślę czy ta ,,falbana" to może być
wynikiem wczesnej sterlizacji np: sposobu przeprowadzenia zabiegu ?