Dziękuję
Też jak sobie przypomnę, jak tu wyglądało i tą moją wielką górę ziemi z chwastami i kwitnącymi makami, to się zastanawiam, jak to się udało ogarnąć. Teraz bym już nie miała na to siły. Niestety mam wzloty i upadki nastroju jeśli chodzi o ogród, bo z jednej strony kuszą mnie różne fajne roślinki, jak jestem gdzieś w szkółce roślin, a z drugiej się zniechęcam, jak widzę, że znowu mi nornice zeżarły korzenie dopiero co kupionych rzeczy, albo wciąż się borykam z chorobami grzybowymi na drzewach. To mi bardzo podcina skrzydła, że tak powiem, że mi się odechciewa cokolwiek robić. Trawnik to nawet nie można nazwać trawnikiem, bo jest w nim chyba ok. 30% trawy, reszta to koniczyna, przeróżne dziwne chwasty i mech. A i jeszcze o kretach nie wspomniałam. Przez lato jest spokój, ale jesienią wraca do mnie. Już mi się pojawiają kopce.
Yam te hortki to różne odmiany hortensji bukietowych. Jeżeli masz gdzieś u siebie szkółkę to polecam. To są wieloletnie krzewy. Sadzi się je i na wiosnę nisko wszystko ścina. Te moje w tyle mają już parę lat, to dorosły już do mojego wzrostu. Kwitną od końca lipca do późnej jesieni i kwiaty zostawia się na całą zimę. Przez okres kwitnienia zmieniają swoją barwę od limonkowej, przez białą, po lekki, albo bardzo ciemny różowy kolor, a na zimę brązowieją.