Atmosfera jest coraz bardziej przyjazna :-) Bibi przełamuje lody, a raczej smoki, które gdzieś znienacka atakują jej poczucie bezpieczeństwa, bo w tym myślę tkwi jej wycofanie. Włącza się do wspólnej zabawy, mniej się boi i w końcu ogon wrócił do życia czyli do pionu <lol> Popracowałam z całą trójką w zabawie chyba cztery godziny i dało to efekt. Bardzo się cieszę <mrgreen> Nawet przed chwilą szoku doznałam jak dwie starsze siostrzyczki w szaleństwie głupawki goniły się, aż padły <lol> Lulu śpi teraz słodko, jest po prostu boska..kochana dziecina <zakochana>
Muszę powiedzieć, że Holly jest nisamowita w tej sytuacji, panuje nad sytuacją tak, że bez stresu zostawiliśmy dziś dziewczynki same w domu. Wracając zastaliśmy Lulu na oparciu kanapy, Bibi obok na pdłodze - obie wpatrzone w Holly, która jak posąg stała na środku stołu <shock> I taka dziwna cisza...
A takie widoki są bezcenne...
Holly&Lulu
