Byliśmy wczoraj u weta kupić karmę i zabraliśmy malucha na ważenie (przy okazji i ja się zważyłam ;) ). Klusia już nie taka klusia bo tylko 2,5 kg

a wcina dosłownie wszystko co się rusza i nie rusza. Suche, mokre, "padlinę", nie wiem co to znaczy grymaszenie u tego brzdąca, oby było duuuuużo.
No i niedobra pańcia

nie przypilnowała Frodzia

mojemu bączkowi coś zrobiło się pod brodą

. Wymacał to dzisiaj Robert i od razu dzwonił. Wygląda na dużego ropnego syfa i boli Frodzia przy dotykaniu <hm> . Jedziemy ponownie na wizytę aby lekarz obejrzał.
A kochany biały poczochraniec opanował wczoraj mizianko. Ja tradycyjnie wieczorem drzemałam sobie w fotelu opatulona kocem a on właził pod koc i kazał się miętolić (dosłownie). U niego miętolenie polega na czochraniu całego grzbietu, potem brzusia, aż do momentu gdy zacznie się elektryzować. Gdy już uznał, że wystarczy, to udał obrażonego i poszedł sobie, ale targaliśmy się tak dobrą godzinę <tańczy> <tańczy> .
Martwi mnie broda Frodzia, co to może być?