Poznajcie Diesla ;)
- manita
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 3446
- Rejestracja: 26 lip 2010, 17:31
- Kontakt:
- asiunia0312
- Posty: 1208
- Rejestracja: 16 sty 2012, 10:28
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Olsztyn
-
monika§
- Posty: 351
- Rejestracja: 12 lut 2012, 12:55
Właśnie wróciliśmy, znów to trochę trwało...
Wydzieliny z nosa i oczu nie było jak już byliśmy u wetki.
Dostał zastrzyk z syropem na to, by mógł się wypróżnić, bo nie był w kuwecie już 2 dni.
Następnie miał zostać nawodniony....
Kroplówka - pierwsze podejście : istna masakra, kot - spokojny miziak, przytulasek i łagodny koteczek, przemienił się w lwa!!!! Tak się wykręcał, wyginał, drapał, miałczał (a jego miałki słyszałam zaledwie kilka razy i to takie delikatne, ledwo słyszalne), kroplówkę sobie wyjął zębami.
A więc próba z wenflonem. Jeszcze gorzej;/ Podrapał wszystkich dokoła (ja, pani wet i asystentka) więc zarządzono obcięcie pazurków. Wenflon wyrwany, krew leci.
A więc kroplówka - podejście numer dwa. Tu już bez litości, asystentka złapała mooocno kota, ja oznajmiłam, że zaraz zemdleje, siadłam i już powoli odpływałam, głucho w uszach, gorąco i ciemno przed oczami, na szczęście już zdążyły panie podać tę kroplówkę i potem zajęły się mną <lol> <shock>
Wstyd mi niemiłosiernie było, takich pacjentów dziś panie miały.
Wróciłam do domu, patrzę, a mały ma jakąś gulę z boku, więc dzwonię, pytam, a się okazało, że to ta kroplówka, podskórnie podana, dlatego ta gula jest i ona zniknie za jakiś czas. Panikara ze mnie jak nie wiem!
Kocurek wygląda biednie, ale jest jakiś bardziej żywy, chodzi po pokoju, ogląda, myje tą gule, skacze po szafie <suchy>
Jeśli będzie normalnie jadł, to wizyta u weta już nie będzie potrzebna, więc proszę o kciuki na apetyt dla małego, bo drugiej takiej akcji ani ja ani kot nie chcemy :->
Proszę wybaczyć obszerną relację i dziękuję za dotychczasowe słowa wsparcia, miło, że ktoś tam nawet na drugim końcu Polski martwi się o kociaczka
Wydzieliny z nosa i oczu nie było jak już byliśmy u wetki.
Dostał zastrzyk z syropem na to, by mógł się wypróżnić, bo nie był w kuwecie już 2 dni.
Następnie miał zostać nawodniony....
Kroplówka - pierwsze podejście : istna masakra, kot - spokojny miziak, przytulasek i łagodny koteczek, przemienił się w lwa!!!! Tak się wykręcał, wyginał, drapał, miałczał (a jego miałki słyszałam zaledwie kilka razy i to takie delikatne, ledwo słyszalne), kroplówkę sobie wyjął zębami.
A więc próba z wenflonem. Jeszcze gorzej;/ Podrapał wszystkich dokoła (ja, pani wet i asystentka) więc zarządzono obcięcie pazurków. Wenflon wyrwany, krew leci.
A więc kroplówka - podejście numer dwa. Tu już bez litości, asystentka złapała mooocno kota, ja oznajmiłam, że zaraz zemdleje, siadłam i już powoli odpływałam, głucho w uszach, gorąco i ciemno przed oczami, na szczęście już zdążyły panie podać tę kroplówkę i potem zajęły się mną <lol> <shock>
Wstyd mi niemiłosiernie było, takich pacjentów dziś panie miały.
Wróciłam do domu, patrzę, a mały ma jakąś gulę z boku, więc dzwonię, pytam, a się okazało, że to ta kroplówka, podskórnie podana, dlatego ta gula jest i ona zniknie za jakiś czas. Panikara ze mnie jak nie wiem!
Kocurek wygląda biednie, ale jest jakiś bardziej żywy, chodzi po pokoju, ogląda, myje tą gule, skacze po szafie <suchy>
Jeśli będzie normalnie jadł, to wizyta u weta już nie będzie potrzebna, więc proszę o kciuki na apetyt dla małego, bo drugiej takiej akcji ani ja ani kot nie chcemy :->
Proszę wybaczyć obszerną relację i dziękuję za dotychczasowe słowa wsparcia, miło, że ktoś tam nawet na drugim końcu Polski martwi się o kociaczka
-
kotku
- Posty: 4225
- Rejestracja: 26 lip 2011, 20:51
Boziu, biedaki kochane
Bardzo Wam współczuję całej przeprawy, tyle nerwów. Ale wiadomo, że zdrowie kociaczka najważniejsze. I mam nadzieję, że ostatecznie tam nie zemdlałaś, co?
Trzymam oczywiście kciuki z całych sił <ok> <ok> <ok> I czekam na dalsze relacje. Oby teraz już wszystko wróciło do normy.
Trzymam oczywiście kciuki z całych sił <ok> <ok> <ok> I czekam na dalsze relacje. Oby teraz już wszystko wróciło do normy.
- Sonia
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 16876
- Rejestracja: 11 mar 2010, 09:51
- Płeć: K
- Skąd: Orzesze
No to mieliście przeżycia dzisiaj. Ale nic się nie łam, ja już też u weta miałam fazę, że mi się słabo zrobiło i bardzo się starałam, żeby nie paść i nie narobić sobie jeszcze większego obciachu <lol> A to wszystko z powodu tego, że Bryśka mnie porządnie użarła <diabeł>
Trzymam kciuki za Dieselka, żeby już ładnie wziął się za jedzenie i następna wizyta nie była potrzebna <ok>
Trzymam kciuki za Dieselka, żeby już ładnie wziął się za jedzenie i następna wizyta nie była potrzebna <ok>
-
monika§
- Posty: 351
- Rejestracja: 12 lut 2012, 12:55
Zdjęcie z rana, zaraz po wizycie u weta, chyba widać jak mu wisi skóra z tym płynem podanym, co mnie wystraszył

I tu łapeczka po nieudanej próbie wbicia wenflonu, zakończona rozlewem krwi

Kocik też wymiotuje, podczas pisania tego posta, drugi raz zwrócił
Czy ktoś może miał podobną sytuację (karmienie podskórne) i że kić wymiotował?

I tu łapeczka po nieudanej próbie wbicia wenflonu, zakończona rozlewem krwi

Kocik też wymiotuje, podczas pisania tego posta, drugi raz zwrócił
Czy ktoś może miał podobną sytuację (karmienie podskórne) i że kić wymiotował?
- margita
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 5567
- Rejestracja: 17 lut 2012, 14:04
- Płeć: kobieta
- Skąd: zachodniopomorskie
- margita
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 5567
- Rejestracja: 17 lut 2012, 14:04
- Płeć: kobieta
- Skąd: zachodniopomorskie