Strona 10 z 34

: 10 mar 2012, 09:44
autor: manita
Diselku wracaj do pełni zdrowia :kotek:

: 10 mar 2012, 11:15
autor: asiunia0312
Życzymy z Misia dużo zdrówka <serce> <serce> dobrze, że tak szybko zareagowałaś :-) Wzorowa mamusia z Ciebie

: 10 mar 2012, 11:16
autor: monika§
Właśnie wróciliśmy, znów to trochę trwało...
Wydzieliny z nosa i oczu nie było jak już byliśmy u wetki.
Dostał zastrzyk z syropem na to, by mógł się wypróżnić, bo nie był w kuwecie już 2 dni.
Następnie miał zostać nawodniony....
Kroplówka - pierwsze podejście : istna masakra, kot - spokojny miziak, przytulasek i łagodny koteczek, przemienił się w lwa!!!! Tak się wykręcał, wyginał, drapał, miałczał (a jego miałki słyszałam zaledwie kilka razy i to takie delikatne, ledwo słyszalne), kroplówkę sobie wyjął zębami.
A więc próba z wenflonem. Jeszcze gorzej;/ Podrapał wszystkich dokoła (ja, pani wet i asystentka) więc zarządzono obcięcie pazurków. Wenflon wyrwany, krew leci.
A więc kroplówka - podejście numer dwa. Tu już bez litości, asystentka złapała mooocno kota, ja oznajmiłam, że zaraz zemdleje, siadłam i już powoli odpływałam, głucho w uszach, gorąco i ciemno przed oczami, na szczęście już zdążyły panie podać tę kroplówkę i potem zajęły się mną <lol> <shock>

Wstyd mi niemiłosiernie było, takich pacjentów dziś panie miały.

Wróciłam do domu, patrzę, a mały ma jakąś gulę z boku, więc dzwonię, pytam, a się okazało, że to ta kroplówka, podskórnie podana, dlatego ta gula jest i ona zniknie za jakiś czas. Panikara ze mnie jak nie wiem!

Kocurek wygląda biednie, ale jest jakiś bardziej żywy, chodzi po pokoju, ogląda, myje tą gule, skacze po szafie <suchy>

Jeśli będzie normalnie jadł, to wizyta u weta już nie będzie potrzebna, więc proszę o kciuki na apetyt dla małego, bo drugiej takiej akcji ani ja ani kot nie chcemy :->

Proszę wybaczyć obszerną relację i dziękuję za dotychczasowe słowa wsparcia, miło, że ktoś tam nawet na drugim końcu Polski martwi się o kociaczka :hug:

: 10 mar 2012, 11:22
autor: kotku
Boziu, biedaki kochane :hug: :hug: :hug: :kotek: Bardzo Wam współczuję całej przeprawy, tyle nerwów. Ale wiadomo, że zdrowie kociaczka najważniejsze. I mam nadzieję, że ostatecznie tam nie zemdlałaś, co?
Trzymam oczywiście kciuki z całych sił <ok> <ok> <ok> I czekam na dalsze relacje. Oby teraz już wszystko wróciło do normy.

: 10 mar 2012, 18:17
autor: Sonia
No to mieliście przeżycia dzisiaj. Ale nic się nie łam, ja już też u weta miałam fazę, że mi się słabo zrobiło i bardzo się starałam, żeby nie paść i nie narobić sobie jeszcze większego obciachu <lol> A to wszystko z powodu tego, że Bryśka mnie porządnie użarła <diabeł>
Trzymam kciuki za Dieselka, żeby już ładnie wziął się za jedzenie i następna wizyta nie była potrzebna <ok>

: 10 mar 2012, 19:02
autor: wb_płock
zaciskamy kciuki <ok> jedz Dieselek, jedz kochany :kotek:

: 10 mar 2012, 19:21
autor: monika§
Zdjęcie z rana, zaraz po wizycie u weta, chyba widać jak mu wisi skóra z tym płynem podanym, co mnie wystraszył
Obrazek


I tu łapeczka po nieudanej próbie wbicia wenflonu, zakończona rozlewem krwi :-/
Obrazek

Kocik też wymiotuje, podczas pisania tego posta, drugi raz zwrócił :-(
Czy ktoś może miał podobną sytuację (karmienie podskórne) i że kić wymiotował? :-(

: 10 mar 2012, 21:10
autor: margita
Ojejku ja Ci nie pomogę ale mam nadzieję, że to może z tych stresów i miałków. Może sobie gardziołko podrażnił. A czym wymiotuje? Napisz - to może dziewczyny coś poradzą.
A może tak się myje po vecie, że jakiś kłaczek go podrażnił ... ?
Trzymam mocno kciuki i czekam na dobre wieści ...

: 10 mar 2012, 21:19
autor: monika§
Hmmm, wyglądało to nieciekawie, jak taki rzadki kał, brązowa wydzielina z grudkami, dość sporo tego było, uciekł w kąt i tam zwymiotował :-(

: 10 mar 2012, 21:25
autor: margita
Wygląda jakby jedzonko zwymiotował .....
Ale może lepiej nich dziewczyny z hodowli się odezwą - one tutaj za naszych vetków robią <mrgreen> za co oczywiście jesteśmy im bardzo wdzięczne .... <serce>